ZĘBOSZCZOTKI – hit czy kit?

Jeśli bezproblemowe szorowanie zębów przez malucha jest jednym z Twoich niedoścignionych marzeń, koniecznie sprawdź ten wpis! „Zęboszczotki” od Wydawnictwa BABARYBA to album, który w nieszablonowy sposób zachęci Twoje dziecko do mycia zębów.

blank
„Zęboszczotki”, Wydawnictwo BABARYBA, oprawa twarda, rok wydania 2015

Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda, tak się zaczyna wielka przygoda. Myję zęby, bo wiem dobrze o tym, kto ich nie myje ten ma kłopoty, Żeby zdrowe zęby mieć, trzeba tylko chcieć. 

FASOLKI

Jasne… 🙂 To, że rodzic chce, aby dziecko miało czyste i zdrowe zęby (kto lubi borowanie dziur, niech się odezwie!), nie oznacza, że maluch pragnie tego samego. Szczególnie na początku „łazienkowej” przygody. My na dwójce dzieci przekonaliśmy się, że wprowadzenie ich w szorowanie ząbków, to droga po stromych schodach. A i pośliznąć się łatwo na paście do zębów, pasjami wyciskanej z tubki na podłogę przez roczniaka…

Sposobów edukacji w kierunku poprawnego mycia zębów jest wiele. Wsród nich: zapoznawcza wizyta u stomatologa, śpiewanie pioseneczek o szorowaniu ząbków, szczoteczki do zębów z postaciami z bajek, śmieszne kubeczki na wodę. Dalej: mówienie, tłumaczenie, wyjaśnianie, dlaczego i po co myjemy zęby oraz… jak zawsze jeden z najlepszych sposobów – czytanie książek. Tym razem trafiliśmy na „Zęboszczotki” od Wydawnictwa BABARYBA i troszkę Wam o nich opowiemy.

„Zęboszczotki”, Pittau & Gervais, Wydawnictwo BABARYBA, oprawa twarda, rok wydania 2015

„Zęboszczotki” to swego rodzaju album – obrazki na całą stronę (a nawet na dwie!) plus minimalna ilość tekstu. Każda zęboszczotka jest przeznaczona dla kogoś. I tak dowiadujemy się, jakiej zęboszczotki używa cukiernik, rzeźnik i kwiaciarz oraz baranek i… mucha. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest zapominalski, prawo- czy leworęczny, bo każdy swoją zęboszczotkę ma. Nawet niewidomy i… niewidzialny. 

Album można oglądać na milion sposobów, wertować w te i we wte. Niektóre obrazki pomijać, nad innymi godzinami perorować! He! Nie ma tu bowiem fabuły (którą można stracić, gdy się „skacze” po stronach). Czytelnik sam kreuje historie, na ulubionym poziomie zagmatwania ich. O korzyściach dla pracy dziecięcego mózgu, jakie płyną ze swobodnej i wesołej edukacji poprzez zabawę, raczej wspominać nie trzeba. Pobudzanie połączeń neuronowych w czasie twórczego czytania stymuluje ich rozrost, a że najbujniejszy jest on u dzieci do trzeciego roku życia, to jak nic „Zęboszczotki” to absolutny must have na półce z lekturami dla maluchów.

„Zęboszczotki” – hit czy kit?

HIT, bo:
  • pobudza wyobraźnię, jest treningiem dla umysłu (książka-album),
  • prowokuje pytania i szukanie odpowiedzi na nie,
  • aktywizuje,
  • śmieszy, bawi i uczy,
  • pozwala oswoić się z tematem szorowania zębów w ciekawy dla dziecka sposób,
  • zawiera element do dotykania (zęboszczotka dla niewidomego), więc pobudza zmysł dotyku przy zamkniętych oczach,
  • dziecko poznaje zawody oraz uczy się, że każdy człowiek jest inny (prawo- i leworęczni, niewidomi),
  • pokazuje, jak nieoczywisty jest świat i że będąc otwarci na nowe wyzwania, ubogacamy nasze wnętrze.
KIT, bo:
  • zęboszczotka dla muchy to… kupa na patyczku. Eghm, jakoś nie mogę tego przeżyć. Wiem, że świat i z kup się składa i że czasem (przygnieciona życiem) także myślę, że moje życie to jedno wielkie G, ale przetrawić nie mogę tej kupy dla muchy na szczoteczce do zębów. Jakoś… ciut niesmacznie mi i prędko opuszczam tę stronę w poszukiwaniu milszych dla oczu obrazów…  
  • poza tym jednym punktem, jak dla mnie, wad w „Zęboszczotkach” brak.

Książkę „Zęboszczotki” kupić można na stronie Wydawnictwa BABARYBA w tym bezpośrednim linku.

Po inne wpisy związane z książkami dla dzieci zapraszam do odpowiedniego działu na blogu TUTAJ 🙂

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.