Jak zamienić ból nóg i tyłka od siedzenia z dziećmi na ból nóg i tyłka od…

blank

No właśnie, też jesteś tak „połamana” od siedzenia z dziećmi? Zbolałe ciało… od nocnego wstawania i karmienia, a potem spania w chińskim zgięciu, bo trzy czwarte Twojego łóżka zajmuje małe bobo? Następnie ciągłego schylania się, kucania, podawania, podnoszenia, noszenia, dźwigania, podrzucania, kołysania, hopsania, itd., ite… Przyznasz, że brzmi znajomo? To NIE jest gimnastyka. Oj, nie.

Nie ważne, jaka ilość dzieci kręci się pod Twoimi nogami każdego dnia… Twoje nogi, Twoje plecy, całe Twoje ciało – muszą odpocząć. Mają do tego prawo.

Ale weź tu wyjdź, kiedy ciągle coś… „Mamo, jestem głodny.” „Mamo, siku.” „Nie będę tego jeść, mam już dosyć.” A tu jeszcze pranie wstawić, znowu coś rozlane na podłodze, jak nie naszykujesz kolacji, to będzie ciężka noc, bo z dzieci nagle w środku wychodzą głodne wilki… 

Tak, tak, musisz TO ZOSTAWIĆ I WYJŚĆ Z DOMU!

Przekuć ból nóg i tyłka, powstający przy tych wszystkich cudownie niekończących się obowiązkach domowych, w ból nóg i tyłka, który swoje źródło ma w…aktywności fizycznej.

Dla mnie od dzieciństwa naturalnym wyborem jest rower (przez szereg lat MTB, potem z wielką miłością – rower szosowy, a teraz znów MTB).

Tylko jak to zrobić? Oto kilka punktów, które musisz zrealizować, abyś mogła odetchnąć świeżym powietrzem bez ciągłego „Mamo to, mamo tamto”… SAMA. Ty, rower, las, wolność, świeże powietrze.

Zaczynamy.

Ułóż plan

Z rana, przy śniadaniu (kiedy wszyscy domownicy mają dobry nastój i są jeszcze zmęczeni codziennymi wyzwaniami), ustal ramy czasowe, w których wyjdziecie razem na dwór. Piszę o wyjściu razem, a potem rozdzieleniu się, ponieważ u nas sprawdza się to, że łatwiej nam poradzić sobie z dziećmi w pojedynkę, gdy jesteśmy na dworze (ale równie dobrze możesz się wymknąć z domu, gdy inni tam zostaną). Wychodzimy w czasie, kiedy młodsze dziecko ma drzemkę, czyli od południa (w ten sposób Mąż faktycznie zajmuje się tylko starszakiem, bo bobo słodko śpi, więc nie jest Mu tak źle). Tak, jak wychodzicie na dwór razem, tak wyjdźcie wszyscy i po prostu „urwij się”.

Ogarnijcie dom przed wyjściem

Zrób, co masz zrobić w domu, rozdziel zadania (na tyle, na ile dzieci już mogą pomóc – niech pomagają, a przede wszystkim – zaangażuj mężczyznę), przyszykuj coś na obiad, abyś po powrocie, kiedy do domu ściągnie Twoje stado głodomorów, mogła szybko podgrzać jedzonko, a w tym czasie wziąć odświeżający prysznic, albo położyć się na chwilę na sofie i wyciągnąć wzmocnione treningiem nogi.

Nakarm wszystkich solidnie

U nas przed spacerem zawsze najlepiej sprawdza się zupa (oczywiście jedna dla wszystkich) oraz po kanapce lub bananie (na dopych brzucha).

Pakowanie i ubieranie to ważne zadanie

Po butelce wody dla każdego. Zapakuj w torbę/plecak dziecięcy tylko najpotrzebniejsze rzeczy (przecząc zasadzie, że w kobiecej torbie/plecaku można znaleźć wszystko… Kobieto, jak on się zdenerwuje, kiedy zamiast po prostu wyciągnąć pampersa, wyjmie coraz to kolejną czapeczkę/skarpetki/kamizelkę! O nie, tego nie chcemy, bo on już Cię więcej samej do lasu nie puści). Bakalie/owoc dla każdego. Bluzy na w razie co (żebyś się nie denerwowała, że dzieciom wieje i „co oni beze mnie zrobią, ah co”).

Ubierzcie się zgodnie z panującymi na dworze warunkami. Kaski na głowę włóż. Wygodne buty włóż. Wyszukujcie wspólnie dzieci. Niech mężczyzna przygotuje rowery/hulajnogi/inne jeździki, niech zabierze torbę/plecak. Strój sportowy dla Ciebie, czuj się lekko, ładnie i przyjemnie. Jeśli jest dość chłodno, to warto, abyś ubrała na siebie jedną dodatkową warstwę, którą zrzucisz, kiedy będziesz się rozstawała z towarzystwem, a potem założysz, przy ponownym spotkaniu z nimi. Ah… u nas zawsze po wyjściu na dwór z bloku następuje oczyszczenie nastrojów. Po zmaganiu z ubieraniem, nagłym „ja nie idę” synka, który przecież uwielbia jazdę rowerkiem biegowym, ale w ostatnim momencie mu się odmienia, bo jednak woli pojeździć autkami po dywanie „w miasto” i utrudnia wszystkie procesy, które powinny zbliżać do wyjścia na dwór, a zamiast tego… czasem wyjście przeciąga się niemiłosiernie, a my-rodzice wychodzimy z tego cali zgrzani, spuchani, a niejednokrotnie… wkurzeni na maksa.

Czas wyruszyć z domu

Kiedy już jesteście na dworze, po prostu ruszcie najkrótszą drogą do lasu, gdzie spokojnie zostawisz tatusia z jego pociechami i oddasz się własnym uciechom 🙂 My preferujemy ostatnio taki układ: ja na rowerze MTB, synek na rowerku biegowym, córcia w wózku, prowadzonym przez Męża (z racji posiadania dzieci „rok po roku” mamy wózek podwójny, który zawsze ratuje nas wtedy, kiedy starszakowi skończą się siły, wtedy wygodnie siada w spacerówce obok siostry i czasem nawet usypia! Tak, tak, dobrze czytasz;) Usypia…  

Wspólny spacer do granic lasu

Wybierz najkrótszą drogę do punktu, gdzie zostawisz swoją gromadkę i konsekwentnie nią podążaj (chodzi o to, aby niepotrzebnie nie przedłużać wycieczki, tylko abyś jak najszybciej mogła się zająć swoją aktywnością fizyczną). Na początku drogi, poinformuj dokąd będziesz jechać z nimi, aby potem dzieci nie protestowały, że oto mama je zostawia i gdzieś sobie jedzie, a przecież wyszliśmy na spacer wspólnie. Już mam w uszach ten odgłos ryku rozpaczy.

Czas-dla-Ciebie-start

Rusz – ah, uwielbiam ten moment, w którym rozdaję buziaki, macham, oznajmiam, że za godzinę wrócę, wysyłam słodkie całusy w powietrze i już, już, już … rozpędzam się.

Niech żyje wolność

Jedź/biegnij gdzie tylko masz ochotę, przed siebie. Las nie zna granic. Każda ścieżka w tę godzinę kryje tajemnice, które czekają tylko na Ciebie… Oddychaj. Oddychaj głęboko. Uśmiechaj się do siebie, do drzew, do wiewiórek, do mrówek i żuczków. Patrz na promienie słońca, przebłyskujące przez drzewa. Słuchaj szumu liści. Wsłuchaj się w kwilenie ptaków. Zejdź nad rzekę. Pędź, ile sił w nogach. Aż do bólu. Kręć, kręć, rozpędzaj się. Pędź. Po kamieniach, piachu, patykach. Czuj wiatr we włosach. Ah, te cudne zapachy przyrody… Patrz, ona jest teraz tylko dla Ciebie. Zatrzymaj się. Odpocznij chwilę. Łyk wody. Posłuchaj. To Twoje serce bije. To Twoje skronie pulsują. Tu i teraz. To dla Ciebie. Jesteś tu. SAMA. Zostawiłaś za sobą obowiązki codzienności, krzyki, całą masę wszystkiego, wymagania i zmagania. Jak cudownie. Jak cudownie. Bierz z tego czasu tak wiele, jak tylko możesz. Łyk wody.

Akumulatory naładuj i wróć do swoich

Tak, tak, nadszedł czas powrotu, do Twojej kochanej Rodziny. Założę się, że wszyscy już na Ciebie z niecierpliwością czekają. W pewnym momencie przestali się świetnie bawić i chcą, abyś już była z nimi. Ty pewnie też już trochę tęsknisz i zastanawiasz się, czy sobie poradzili bez Ciebie i czy oby na pewno są „cali”. Więc wracasz, trochę z duszą na ramieniu, bo przecież to Twój pierwszy raz. Trochę może i stęskniona. Ale przede wszystkim – solidnie zmęczona jazdą. Napełniona pięknem świata. Odświeżona od codzienności. Całujesz wszyskich na powitanie. Rozweselona, dajesz radość innym. Dziękujesz Mężczyźnie. Tak, bo to dzięki niemu Twoje wyjście rowerowe było możliwe. Pamiętaj o tym, to ważne. Otworzysz sobie tym furtkę na następne wyjście wkrótce, a nie za rok 🙂

Powrót do codziennych zadań

Podgrzej jedzenie, weź szybki prysznic, wyciągnij nogi (po wysiłku fizycznym należy Ci się odpoczynek, choć krótki, to wspomaga regenerację mięśni.. Aha, nie zapomnij o stretchingu na koniec treningu). Zjedźcie wspólny obiad. Prawda, że teraz jest łatwiej? Wyżyłaś się? Poćwiczyłaś? Odstresowałaś? Rozluźniłaś, a za razem zmęczyłaś? Najprawdopodobniej teraz będzie Cię trudniej wyprowadzić z równowagi, wszystko potraktujesz w większym luzem, a w głowie będziesz układać kolejną trasę Twojego szaleństwa.

Wyrzutom sumienia powiedz STOP

Zrobiłaś coś cudownego dla siebie. Coś dobrego dla Was wszystkich. Nie na darmo mówią, że szczęśliwa mama, to szczęśliwy dom. Żyj tym. A kiedy znów na głowę spadną Ci wszystkie obowiązki tego świata, przypomnij sobie o tym, jakim pięknem napełniłaś się podczas ostatniego „wypadu” i uśmiechnij na myśl o następnym.

Weź się i zrób to. Dziś. Nie czekaj do lepszej pogody, lepszego dnia, nowych butów, czy czegokolwiek, co blokuje Ci wyjście. Nie ważne, czy pojedziesz rowerem, na rolkach, czy pobiegniesz. Zaplanuj i zrób. Zostaw ich z tyłu i pędź. Łap oddech. Zrób to dla siebie. Zrób to dla Was. JUŻ. A ból w nogach i tyłku od ruchu na świeżym powietrzu przy aktywności fizycznej, jest tysiące razy milszy niż ten od domowej obsługi dzieci.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.