Odstawienie dziecka od piersi

Z SERII: Jak przygotować się na narodziny drugiego dziecka rok po roku?

blank

Odstawienie dziecka od piersi to czas wymagający proces dla obu stron. A czy pamiętacie tę chwilę, kiedy dowiedziałyście się, że po raz drugi w przeciągu jednego roku (albo w niedużo dłuższym okresie) zostaniecie mamami? Radość wymieszana ze strachem, niepewność z entuzjazmem? Wulkan emocji, który drzemie w każdej z nas, eksplodował. Każda z nas zapewne przeżyła ten moment zupełnie inaczej, bo na swój indywidualny sposób. Każdej gratuluję z osobna oraz wszystkim razem – oto rozwija się nowe życie, rośnie i nabiera sił każdego dnia, aby po 9-ciu miesiącach wyjść spod serca mamy na świat.

Jedno jest pewne: z dnia na dzień do porodu zostaje dzień krócej i to, że masz jeszcze dziewięć długich miesięcy na przygotowanie się do przyjęcia nowego członka rodziny, jest (niestety) złudne. Nieważne, czy kolejna ciąża mija Ci bez komplikacji i wielu niedogodności związanych z tym okresem, czy też tryskasz energią od rana do nocy. Nieważne, czy dalej opiekujesz się pierwszym dzieckiem, czy wróciłaś do aktywności zawodowej, ten czas minie bardzo szybko i ani się obejrzysz, już będziesz jechała na sygnale na porodówkę.

Warto więc za wczasu przygotować „to i owo” potrzebne na przyjęcie drugiego dziecka. Przemyśleć sprawy organizacyjne, zakupy. Przygotować plan działania i – jak zawsze przy dzieciach – zrobić kilka wersji planów: plan A, plan B, plan awaryjny.

Spokojnie – wiele rzeczy na pewno macie w domu (a jeśli pożyczyłyście znajomym dla ich dzieci, to warto poinformować, że liczycie na zwrot, bo Wasze grono rodzinne powiększy się). Niektóre rzeczy trzeba dokupić (zwłaszcza te, których brak odczuwałyście przy pierwszym dziecku), a jeszcze inne można wyrzucić (koniecznie, gdy są zepsute) lub przekazać dalej (choć teoretycznie i w praktyce wychodzi na to, że każde dziecko jest inne i że coś, co Wam się nie sprawdziło przy jednym, może być wybawieniem przy drugim, albo odwrotnie – okaże się bezużyteczne).

Jako mama dwójki dzieci z różnicą wieku prawie rok i osiem miesięcy, przygotowałam dla Was pierwszy z szeregu wpisów zawierających kroki, które powinnaś przemyśleć i zrealizować przed porodem, aby ułatwić sobie organizację życia:

Odstawienie dziecka od piersi

Jeśli jesteś mamą, która nadal karmi piersią swoje pierwsze dziecko i chce to kontynuować, a już jest w ciąży, najlepiej skonsultuj z lekarzem, czy nadal możesz karmić pierwsze dziecko swoim pokarmem, bez szkody dla nowo rozwijającego się życia. Obecnie nie ma żadnych przeciwskazań do karmienia piersią, jednocześnie będąc w kolejnej ciąży. Jednak każdy przypadek jest indywidualny i powinnaś ten aspekt skonsultować z lekarzem prowadzącym ciążę. Ja nie otrzymałam przeciwskazań (moją drugą ciążę prowadziło dwóch lekarzy ginekologów-położników)  i karmienie piersią pierwszego dziecka prowadziłam do końca 7-go miesiąca ciąży. Co prawda Mąż namawiał mnie, abym zakończyła je wcześniej. Starsze dziecko był typowym ssakiem, który nie odstępował mnie na krok każdej nocy, śpiąc z piersią w buzi i budząc się przy najdelikatniejszym ruchu. Byłam przez to, można z grubsza powiedzieć, dość…niewyspana po każdej nocy. Dodatkowo uciążliwe było to, że odkąd nasz syn ruszył poznawać świat na dwóch nogach, zrezygnował zupełnie z drzemek w dzień. Z tego wynika, że w dzień także nie zaznawałam ani chwili odpoczynku, tak potrzebnego w ciąży. W końcu – wyczerpana fizycznie i psychicznie, podjęłam tę trudną decyzję o odstawieniu syna od piersi. 

Jeśli w tym momencie zaczynasz się zastanawiać, jak ja to zrobiłam (tak, tak! mnie wydawało się to niewykonalne, a jednak się udało), to od razu napiszę, że nie będę tu prawić wywodów o tym, jak profesjonalnie powinno się odstawić dziecko od piersi. W tym temacie napisano wiele artykułów ściśle specjalistycznych, które bez problemu można znaleźć w sieci oraz w poradnikach dla rodziców.

blank

Opiszę, jak my „ugryźliśmy” ten temat. Być może okaże się to dla Was pomocne.

Bez szkody dla dziecka. Bez szkody dla matki. To główne założenia, które towarzyszyły nam w procesie odstawiania synka od piersi. Piszę „procesie”, dlatego, że jak okazało się – najwięcej myśli i obaw krążyło w mojej głowie od momentu poczęcia drugiego dziecka i stale przygotowywałam się na odstawienie starszaka.

Staś od urodzenia zasypiał na noc wyłącznie przy piersi, a jego sen był tak czujny, że cudem było odłożyć go do dziecięcego łóżeczka. Bardzo z resztą rzadkim cudem. Koniec końców, w trzecim miesiącu swojego życia na stałe ulokował się w naszym łóżku. Każda noc była pasmem pobudek i ponownych zasypiań – koniecznie ze mną, pijąc mleczko. Wielokrotnie próbowaliśmy go usypiać nie przy piersi, tylko: nosząc, bujając, śpiewając, nucąc, kołysząc, aby nauczyć siebie i jego zasypiania nie tylko ze mną. Zawsze bezskutecznie. Kiedy po upływie wielu długich minut on nadal płakał, noszony przez Męża, ja wywieszałam białą flagę i Staś standardowo lądował ze mną w łóżku.

W maju pojechaliśmy na dwa tygodnie nad Morze Bałtyckie. Byłam wtedy w 7-mym miesiącu ciąży. Tam zauważyliśmy, że nadmorskie powietrze świetnie służy naszemu synkowi. Pochłaniał chętnie niesamowite ilości jedzenia. Wybiegany po plaży, wysmagany wiatrem, zasypiał na długich spacerach. Piersią karmiłam go tylko raz dziennie i to było bardziej przytulanie niż jedzenie. Na spanie nocne usypiał w kilka minut. W nocy zdarzało się, że się przebudzał, pokręcił trochę i nawet nie zgłaszał się do piersi, ponieważ momentalnie ponownie zapadał w sen. Zupełnie jak nie nasz syn. Wszystko, co działo się podczas tych dwóch tygodni nad morzem, było dla nas odstępstwem od codzienności.

Postanowiliśmy kuć żelazo póki gorące. Po powrocie znad morza, powiedzieliśmy Stasiowi, że mleko mamy już się skończyło, a pojawi się dopiero, kiedy mama urodzi następne dziecko, dla tego dziecka. Oczywiście, od kiedy wiedzieliśmy, że jestem w drugiej ciąży, codziennie czytaliśmy książki w tej tematyce, opowiadaliśmy, co się kryje w brzuchu-piłce. Tego dnia, nakarmiłam go ostatni raz o poranku. Było w dzień trochę żalu, smutnych spojrzeń, nawet płaczu. Bardzo stresowałam się nadciągającą nocą. Ile będzie krzyku, lamentu? Jak długo będzie trwało usypianie? Z duszą na ramieniu, zamykałam drzwi do pokoju, aby zacząć żmudny proces usypiania Stasia. Bez piersi.

Jak było? Płakał. Ale tuliłam, całowałam, tłumaczyłam, opowiadałam bajki, śpiewałam kołysanki i… w końcu padł. Po 1,5 godziny. W nocy, kiedy się wybudzał, było to samo. Konsekwentnie nie dawałam mu piersi, choć się domagał. Specjalnie ubrałam piżamę, która nie miała rozcięć ułatwiających karmienie, aby sam się w nocy „nie dobrał”. Przebyliśmy tę noc. Nawet nieźle. 

Uznałam to za sukces. Była to druga połowa maja 2019r., wtorek. Staś miał wtedy rok i 7 miesięcy.

Kolejne wieczorne usypianie okazało się lepsze, bo Staś nie płakał. Odbijał sobie za to inaczej brak mleczka. Skakał jak szalony po łóżku oraz po mnie i po moim brzuchu i twarzy. Pewne rzeczy byłam w stanie znieść w imię szybkiego uśnięcia, inne nie. Nadeszły upały i obydwoje przy tym usypianiu byliśmy zlani potem od skakania i mocnego tulenia. 

Znów nie wytrzymałam i z pomocą postanowił przyjść Mąż. Postanowiliśmy, że Staś nie będzie już spał z nami w łóżku. Było to podyktowane głównie bezpieczeństwem rozwijającego się płodu. 

Tak jak wspomniałam wcześniej, nasz synek jest z tych, co przy usypianiu nie dają się nosić na rękach, bo wiją się jak wąż i krzyczą w niebogłosy. Wyjściem było usypianie go w dziecięcym łóżeczku. Staś płakał i lamentował. Mąż cały czas przytulał go, głaskał, opowiadał bajki, śpiewał kołysanki. Ani na chwilę nie pozostawiał go samego. Staś stopniowo uspokajał się, wyciszał, wyrównywał oddech, w końcu zasypiał. Oj, pierwsze wieczory były naprawdę przeprawą… Ale każdy wieczór był lepszy od poprzedniego. Kiedy synek już dość dobrze nauczył się zasypiać z Mężem, będąc w dziecięcym łóżeczku (trwało to mniej niż 2 tygodnie), wówczas i ja zaczęłam go układać do snu. Staś bardzo tulił się do moich rąk przez kratki łóżeczka, a ja spokojnie głaskałam go, cicho śpiewając dwie ulubione kołysanki. Każdą coraz ciszej i wolniej. Aż w końcu słyszałam miarowy oddech, przykrywałam kocykiem i wychodziłam w pokoju.

To był nasz sukces. Staś zaczął przesypiać noce, od około godziny 21 do 4 nad ranem spał u siebie. Po przebudzeniu brałam go do naszego łóżka i razem dosypialiśmy do pobudki porannej, cudownie przytuleni. A ranne mleczko zamieniliśmy na długaśne czytanie książek. Przepięknie ilustrowana książka „Żegnamy mleko mamy” (Joanna Świercz) okazała się dla nas pomocna w temacie odstawienia od piersi.

Coś co wydawało mi się niemożliwe – czyli odstawienie od piersi ssaka 24/7 oraz usypianie go w jego łóżeczku – stało się prawdą. Wiwat! Fajerwerki! Pokłony dla Męża mego za wsparcie mnie, zakasanie rękawów i wzięcie sprawy w swoje ręce przy usypianiu Stasia w łóżeczku.

A poniżej zdjęcie z wyjazdu nad nasz piękny Bałtyk w maju 2018r., czyli ostatnie dni karmienia piersią Stasia.

blank

O spaniu dziecka we własnym pokoju przeczytasz tutaj.

O tym, dlaczego nie zawsze trzeba przechodzić na mleko modyfikowane po odstawieniu dziecka od piersi, w linku zewnętrznym z DzieciSąWażne.Pl przeczytasz tu.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.