Morze Bałtyckie zimą? 10 powodów, dla których wszyscy nam tego zazdroszczą

Morze Bałtyckie zimą – wyjazdy, których wszyscy nam zazdroszczą. Odkryj, jakie mają ku temu powody. Złam schemat.

blank
Morze Bałtyckie zimą? 10 powodów, dla których wszyscy nam tego zazdroszczą

Morze Bałtyckie zimą…

Byliście kiedyś nad polskim morzem? Eghm… Wróć… Czy jest ktoś, kto nie był kiedykolwiek nad polskim morzem? Ze świecą takiego szukać. Nie znam osoby, która chociażby przez kilka dni nie wczasowała nad Morzem Bałtyckim… głównie w sezonie czerwiec-sierpień, bo jak wiadomo: okres wakacji, najcieplejsze miesiące, a woda w Bałtyku nawet w tej porze zawrotnych temperatur nie osiąga, więc teoretycznie to jedyne miesiące, w które warto tam jechać.

Błąd, jakże wielki błąd

Trzy lata temu, pod koniec lutego, zaryzykowaliśmy i… zamówiliśmy tygodniowy pobyt w Jastarni. Stasiek miał wtedy prawie 1,5 roku, ja byłam w 5-tym miesiącu ciąży. Cóż było robić w te krótkie dnie na Mazowszu? Tak dalece rozkochaliśmy się wtedy w zimowym nadmorskim klimacie, że pojechaliśmy ponownie do Jastarni na tydzień, z dwójką maluchów, w ubiegłym roku oraz… w marcu tego roku w Helu. Właśnie wróciliśmy, więc relacja ciepła, jak bułeczki wyjęte przed chwilą z piekarnika 🙂

Zazdrościło i zazdrości nam wielu

Już od trzech lat, ilekroć mówię komuś, że na początku marca jedziemy rodzinnie nad Morze Bałtyckie, zawsze słyszę trzy wersje odpowiedzi:

  1. Świetnie! Zazdroszczę! Byłam zimą 1956 roku, kiedy to… (i tu następuje długa wypowiedź, okraszona entuzjastyczną gestykulacją, ze stowarzyszeniem wypieków na twarzy!)
  2. WOW! Tam musi być rewelacyjnie w marcu! Też bym tak chciał/a! Zazdroszczę!
  3. Nad Bałtyk zimą? Chyba chcecie się nieźle wynudzić?!

Spieszę wyjaśnić, że poniższy wpis został przygotowany po to, by zadowolić autorów wszystkich powyższych wypowiedzi. Także czytajcie, dlaczego gro znajomych zazdrości nam wyjazdów nad Morze Bałtyckie zimą.

10 powodów, dla których wszyscy zazdroszczą nam wyjazdów nad Morze Bałtyckie zimą

Brak szalonych tłumów rozwścieczonych turystów

To coś, czego pragniemy najbardziej zawsze i wszędzie, gdzie udajemy się na wypoczynek. Nie kręcą nas, oblegane przez gro turystów, popularne atrakcje. Nie cieknie nam ślinka na myśl o przepychaniu się łokciami, by zrobić jedyne w swoim rodzaju selfie na Insta-ścianie. Dlatego pobyt nad Morzem Bałtyckim zimą jest miodem dla naszych serc i dusz. Z resztą, co tu oszukiwać – zdjęcia najlepiej Wam pokażą, ile osób wędruje po plażach i lasach półwyspu zimową porą.

Brak kolejek do atrakcji turystycznych

Po co marnować czas podczas stania do wejścia do Fokarium w Helu albo do Akwarium Gdyńskiego, a następnie tylko umęczyć się podczas oglądania atrakcji? Bo dzieci uciekają… bo nie da się podejść bliżej do ciekawego obiektu… bo wszędzie tłoczno i gwarno… A i zwierzęta zachowują się swobodniej, gdy mogą pływać w ciszy. Byliśmy na karmieniu fok dwa dni pod rząd, a nasze dzieciaki oszalały na punkcie foczek. Czas oglądania ogranicza się do pozostania do 30 minut po zakończeniu karmienia. Jednak my podglądaliśmy ciekawe życie tych zwierząt dłużej. Wiecie czemu? Bo nikt nas nie wyganiał, ponieważ turyści w marcu nie walą tłumnie do drzwi. A co do samych foczek, to zobaczcie, jakie to sympatyczne zwierzęta 🙂 

Największa ilość jodu

Nie ma bowiem lepszej pory roku na wdychanie jodu niż zima. Wtedy wiatry wieją najmocniej, więc najwięcej jodu przedostaje się z wody morskiej do powietrza. Najwyższe zaś jego stężenie jest w pasie lądu sięgającym do około 300 metrów od linii brzegowej. Dlatego my jeździmy zimą na Półwysep Helski. Tam pas lądu jest wąski, a wiatry wieją od Zatoki Gdańskiej w stronę otwartego morza i na odwrót. Więc non stop jesteśmy „pijani” jodem. Tyle czasu, ile spacerujemy plażą i po nadmorskich lasach, tyle inhalujemy układ oddechowy.

Jodu szczególnie potrzebują małe dzieci i kobiety w ciąży oraz mamy karmiące piersią – wiadomix 🙂 O tym, co wspiera odporność dzieci pisaliśmy tutaj (jest tam wzmianka o podróżowaniu jako sposobie na budowanie odporności u najmłodszych).

Puste plaże

Podoba Wam się taki widok? To Morze Bałtyckie zimą i jego niesamowite plaże.

Nam bardzo! Najbardziej na świecie! A że nad polskie morze, jadąc nawet w wakacje, trzeba spakować sztormiak, grube skary i czapę, to jakoś niespecjalnie przeraża nas siedzenie na plaży w marcu. Wystarczy dobre ubranie i kawałek maty. A nade wszystko słońce, szum morza i jod w płucach! I z miejscem na rozłożenie obozowiska o tej porze roku problemu nie ma 🙂

Swoboda wyboru miejsca noclegowego plus rewelacyjne ceny

Zarezerwowaliście kiedyś totalny kicz za holendarnie wysoką cenę w sezonie nad polskim morzem? Tak? Wiecie już zatem, że nie ma co wierzyć zdjęciom sprzed lat, publikowanym na przestarzałych portalach internetowych. Poza wysokim sezonem można w kwaterach przebierać i wybierać. My zdecydowaliśmy się w tym roku na Apartament Bursztyn II, bo chcieliśmy być w pełni niezależni w kwestii godzin przyjazdu/wyjazdu oraz samodzielnego przygotowania posiłków. Jesteśmy zachwyceni i szczerze polecamy to miejsce. Czyste pomieszczenia, urządzone w nowoczesnym stylu. Cała masa udogodnień: parawany plażowe, łóżeczko turystyczne, żelazko, pralka, parasolka (!), duża kabina prysznicowa, ogromna lodówka i wiele, wiele innych, które potrzebne są na wakacjach po to, by nie musieć rezygnować z normalnego życia i nadmiernie „gimnastykować się” w na przyciasnych łóżkach i w zbyt małych pomieszczeniach. Dzieci znajdą tu wiele miejsc do czytania, rysowania i grasowania po zakamarkach 🙂

Do tego dochodzi bombowa lokalizacja Apartamentu Bursztyn – w pierwszej linii od morza, blisko portu i latarni morskiej, a spożywczak „pod nosem”. Żyć nie umierać. Skorzystamy jeszcze nie raz! 🙂 I polecamy Wam szczerze 🙂 Również ze względu na bezproblemowy kontakt z właścicielem. P.S. dzieciaki będą zachwycone piętrowym łóżkiem.

Pogoda serwuje niespodzianki

W końcu w marcu jak w marcu 🙂 I choć ciuchów trzeba trochę zapakować (zapasowe buty i kurtki), a na kilkugodzinnym spacerze aura pogodowa potrafi zmienić się kilka/kilkanaście razy, to kochamy zapach jodu, który niesie zimowo-wiosenny wiatr o tej porze roku. 

Brak tandetnych bazarków i sklepików

Oznacza to także brak natarczywych sprzedawców i ciągłego nawoływania lody, zimne napoje, popcorn, gorąca kukurydza!, które bezlitośnie odrywa pochłoniętego w lekturze człowieka, uprawiającego smażing i plażing. Brak tychże oznacza także, że w naszych portfelach pozostanie więcej złotówek… na przykład na zjedzenie smacznej rybki w dobrej knajpie 🙂 A nasze oczy ujrzą więcej lokalnego uroku… niż bud z badziewiem.

Brak budek z fast foodami, lodami, goframi

Czy naprawdę nie da się przeżyć tygodnia nad Bałtykiem bez parówy obficie oblanej keczupem? Uwierzcie, można i żyje się wtedy dużo… lżej (brzuchom i portfelom 🙂 ) Czy gofry nad morzem to obowiązkowy punkt każdych wakacji? Dla nas nie! Szczególnie odkąd mamy w domu gofrownicę. A najlepszy przepis na gofry znajdziecie na naszym blogu tutaj. Także tak – w marcu nawet w Helu gofra w drodze na plażę nie uświadczysz! Czy komuś to pasuje, czy nie! O 🙂

Normalne życie miasteczka

Przebywając w nadmorskiej miejscowości w niskim sezonie turystycznym można przypatrzeć się bliżej życiu osób na stałe zamieszkujących tam. Łatwiej dostać się na statek w porcie (bo jesteście jedynymi, którzy chcą to zrobić! heh!).

Ceny w sklepach spożywczych nie wystrzeliwują w kosmos, bez problemu znajdujesz bezpłatne miejsce parkingowe. Z panią z piekarni można uciąć niezobowiązującą rozmowę o grasujących po ulicach dzikach. Nadmorski bulwar oferuje nielicznym całą swoją szerokość.

Spokój i cisza

Znasz ten dźwięk, kiedy cisza świdruje w uszach tak, że aż miło? Ja to uwielbiam. Słyszę wtedy najpełniej swój oddech. Najlepiej koncentruję się na swoich myślach. Nic mnie nie rozprasza i ja nikomu nie przeszkadzam swoją osobą. Układ idealny. Takich luksusów nad Morzem Bałtyckim zimą nie trzeba za bardzo szukać…One tam po prostu są i czekają, aż przyjedziesz, by się w nie zanurzyć…

blank
uroczy port w helu o zachodzie słońca.

To co? Już rezerwujesz?

P.S.1 Szukasz książek dla dzieci związanych z tematyką morza? Mamy coś w zanadrzu. „STATKI, łodzie, motorówki” oraz „Nad morzem”.

P.S.2 Do listy 10-ciu powodów, dla których wszyscy zazdroszczą nam wyjazdu nad Morze Bałtyckie zimą zapomniałam dodać jeszcze jednego. Tych tandetnie romantycznych, pomarańczowo-żółto-fioletowych zachodów słońca… przy których każdy z nas… mimochodem… wzdycha głęboko… i czeka do końca… aż odbłyski słońca całkowicie zatopią się w morskiej toni. I powoli, majestatycznie zgaśnie kolejny dzień.

blank
hel. zachód słońca. widok na zatokę.

3 komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.