Maseczka do oddychania w razie katastrofy? Poproszę pierwsza!

Instruktarz przed lotem w samolocie wskazuje, że maseczkę tlenową zakłada najpierw osoba dorosła sobie. Dziecko dostaje ją w drugiej kolejności.

blank
Maseczka do oddychania w razie katastrofy? Poproszę pierwsza!

A miało tego nie być.

A było. Wczoraj. Znów pękłam. Tak bardzo spieszyłam się na wizytę lekarską ze starszakiem. Podać zupę, przebrać umorusane po pachy dzieciaki, jedno do wózka i hajda z Dziadkiem, a drugie do auta i fruuuu do przychodni. Sama oczywiście głodna, wiecznie poddenerwowana, z krupnikiem na spodniach.

Starszak szedł w opór. Jak zawsze. Zaciągnęłam go siłą do mycia rąk.

Płacz. Wrzaski. Ja nigdzie nie jadę! Nie chcę szczepionek! Łeeeee!

Krzyk. Mój. Gwałtowne ruchy. Zaciśnięte zęby. Przyspieszona akcja serca. Zero słów. Grobowa cisza. Pośpieszna zmiana brudnych ubrań. Wszystko na siłę.

Łzy. Jego. Policzki rozpalone do czerwoności. Drżące usta. Dygocące kolana. 

.

Wrogie milczenie. Zniecierpliwienie. Pośpiech. Mechaniczne ruchy.

.

Cisza. Każde patrzy w inną stronę. Jedziemy. Świat mija nas. A może raczej ja go mijam. Obojętna i zamrożona. 

Skup się na jeździe, kobieto!

Kontroluję w lusterku wstecznym minę syna. Smutek na twarzy. Mokry ślad po łzie na prawym policzku. 

.

.

Czemu się zdenerwowałam? Czemu krzyczałam? Po co ten pośpiech? Po co mi ta cała awantura, nerwy i łzy? 

Czuję żal do samej siebie. Rozczarowanie, bo znów zawiodłam. Skronie nieznośnie pulsują.

.

Zaczynam nucić piosenkę. Po kilku taktach nucimy już razem. Nieśmiało uśmiechamy się do siebie. Wszak muzyka i wspólne śpiewanie to coś, co nas łączy. To lubimy.

Zatrzymuję auto. Przechodzę na tył. Przytulam. Rozmawiamy. Buziaki. Mocny przytulas. Tak jest dużo lepiej. 

.

Idziemy razem w życie. Dalej. Ile przed nami jeszcze niepowodzeń, potknięć i zawahań? Ile razy podniesiemy się, podamy pomocną dłoń, okażemy wsparcie?

.

.

To moja rola. Matki. Być silną i delikatną. Wspierającą i towarzyszącą. Schronieniem i opaciem. Bezpieczną przystanią i inspiracją. Słuchającą, otwartą i motywującą. Rozumiejącą.

.

Macierzyństwo spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Coś tam czytałam, coś tam wiedziałam, coś tam mówili. Weryfikacja nastąpiła niedługo po porodzie.

Minęło 3,5 roku odkąd po raz pierwszy zostałam mamą. Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że będzie to tak wymagające i obciążające doświadczenie. Odpowiedzialność za swoje czyny i słowa wywindowała wysoko pod niebo. Dziecko wszak jest najlepszym obserwatorem.

Bądź dobrym przykładem.

Nie krzycz, nie bij, nie osądzaj.

Bądź czuła, delikatna, zawsze gotowa do zabaw.

Dziecko jest najważniejsze. Oddaj mu siebie.

Piszą, mówią, przekonują.

Czujesz ten klimat? 

Ja czuję, rozumiem i wiem. ALE

A.L.E.

A L E

Żeby być dobrą mamą dla moich dzieci, najpierw muszę zadbać o siebie. O moje zdrowie psychiczne i fizyczne. 

Maseczka do oddychania w razie katastrofy? Poproszę pierwsza!

Dla mnie maseczką do oddychania są te chwile, które dają mi odskocznię, napełniają spokojem, przywracają równowagę. Ruszam więc samotnie gdziekolwiek.  Zostawiam wszystko i wszystkich. Poradzą sobie. MUSZĘ RATOWAĆ SIEBIE. Wyłączam telefon. Spaceruję. Oglądam. Podziwiam. Czasem po prostu idę i kopię szyszkę przed sobą. Myśląc o niczym. To jest mi potrzebne jak tlen.

Nie uratuję przecież całego świata, jeśli sama nie będę silna. W stanie dezorganizacji duszy i umysłu nie będę gotowa nieść wsparcia dzieciom. Będę dawała przykład wycieńczonej mamy, która nie ma swojego świata, czasu dla siebie i szacunku do własnych potrzeb. 

Nie chcę tak. Ani teraz. Ani nigdy. Chcę, aby moja córka wyrosła na niezależną, ciekawą świata i pewną siebie kobietę. A mój syn – by wiedział, że kobieta nie jest wyłącznie stworzona do garów, że ma pasje i że ugotowanie zupy nie jest ważniejsze niż jej dobre samopoczucie.

Maseczka do oddychania w razie katastrofy? Poproszę pierwsza!

To mi jest potrzebne do zachowania równowagi. Wtedy mam siłę na niekończące się zabawy, przytulam, by otrzeć dziecięce łzy po raz tysięczny, ze stoickim spokojem znoszę okrzyki dzikich Indian na pustej klatce schodowej. Powstrzymuję się od gderania, nie oceniam, liczę do stu nim wybuchnę gniewem. Tylko wtedy.

Maseczka do oddychania w razie katastrofy? Poproszę pierwsza!

W ostatni weekend, w ramach ratowania siebie, pojechałam w jedno z moich ukochanych miejsc. Zamek w Czersku. Ale nawet tam nie weszłam. Nie lubię tłumów. Potrzebuję tlenu, przestrzeni i ciszy. Zawsze. Spacer po Podzamczu i okolicznych sadach dał mi ulgę. Miałam ze sobą aparat. Fotografia odwzorowuje moje emocje. Zdjęcia alternatywne do tych, które przedstawiają zamek w standardowy sposób zostawiam poniżej. A gdybyście chcieli obejrzeć Zamek w Czersku od środka i dowiedzieć się kilka ciekawostek, to podrzucam tutaj wpis sprzed roku. A gdybyście zapragnęli mieć Zamek w Czersku u siebie w domu, to polecam zakupić rękodzieło od Studio Miniatur, gdzie powstają prawdziwe małe cuda.

A co jest Twoją maseczką do oddychania w razie małych codziennych katastrof?

Spodobał Ci się ten wpis? Daj mi o tym znać. Zostaw komentarz, udostępnij, #ToCoDobrePodajDalej – a po więcej wpisów tego typu kliknij do sekcji MAMA.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.