Czy kupić KSIĘGI MROKU dla dziecka?

blank
Czy kupić dziecku „KSIĘGI MROKU”, J.A. WHITE, Wydawnictwo Babaryba, Warszawa 2021

Mama od 4 lat. Syn i córka „na koncie”. Gluty. Zbite kolana. Płacz za zgubionym misiem. To pikuś. Drobnostka wobec tego, z czym przyjdzie mi się zmierzyć w czasie dorastania moich dzieci.

Często zadaję sobie pytanie, jak mam uchronić je przed demoralizującym towarzystwem, nałogami, bezrobociem. Żeby zawsze mieli co jeść. Żeby czuli się bezpieczni. Żeby kochali siebie i innych ludzi. Ale na niektóre rzeczy kompletnie nie mam wpływu. Na to, jaką pracę wybiorą, kogo wezmą za partnerów życiowych, gdzie zamieszkają. I czy w ogóle będą chciały na mnie patrzeć za 20 lat…

Chronić przed tym, co nieuchronne, to jakby… walczyć z wiatrakami

I tak samo nie uchronię ich przed tą książką. Jak już będą mieć te 10-12 lat, znajdą ją na półce i zamlaskają głośno.

Wchłoną.

Wciągną.

Ze świstem i ze zgrzytaniem zębów… Z drapieżnością i wściekłością. Głodem po… jeszcze!

Bo mimo, że przerażająca… że boisz się, a chcesz więcej… że trochę straszno samemu wyjść po zmroku z domu, to… czytasz ten sam rozdział kilka razy… bo takie właśnie są…

„KSIĘGI MROKU”, J.A. WHITE, Wydawnictwo Babaryba, Warszawa 2021

blank
„KSIĘGI MROKU”, J.A. WHITE, Wydawnictwo Babaryba, Warszawa 2021

„Księgi Mroku” to NOWOŚĆ (premiera: 15 października 2021), którą kupisz na stronie internetowej Wydawnictwa BABARYBA. I niby jest to książka dla dzieci w wieku od około 10-12 lat, to muszę przyznać, że jak ją czytałam, to ciary na plecach miałam, takie że brrr!

Co strasznego kryją „Księgi Mroku”?

Okej… od około 3 lat kupuję prawie wyłącznie lektury w rytmie slow-life, podróżnicze i o rozwoju osobistym. Porzuciłam kryminały, książki wojenne i fantastykę za cenę spokojnego nocnego odpoczynku. I nie przypuszczałam, że jakaś tam mroczna książeczka dla dzieci zrobi na mnie takie wrażenie, że Mąż kilka razy musiał mnie szturchnąć, aby dotarło do mnie, że coś do mnie mówi. Bo ja cała w pąsach siedziałam w książce i kompletnie zapomniałam o świecie.

„Księgi Mroku” rozkręcają się baaaardzo powoli. Nie ma tąpnięcia na pierwszych stronach. Ani kurtyny, która zniewala. Nie ma też motania czytelnikowi w głowie. Zaczyna się dość niewinnie i tak, że już po 15 stronach myślę, że niemożliwe jest zbudowanie ciekawej treści na tyle stron. Mylę się czy też nie?

Trzy części, każda o innym napięciu

  1. W rozdziałach 1-8 autor stopniowo buduje nastrój mroku. Jest dość nudno, chociaż momentami coś tam się dzieje, a słowa płyną wolno. Czytelnik uczy się mieszkania 4E, współczuje Aleksowi wpadnięcia w pułapkę oraz zastanawia, czy coś ciekawego tam się w ogóle zadzieje. Gdzieniegdzie zmaterializuje się kotka Lenore i podniesie ciśnienie dwójce więźniów, czasem wiedźma Natasza rzuci mroczne zaklęcie, kiedy indziej mieszkanie lekko zadrży. Czytasz jednym okiem, drugie przysypia, ucieka w stronę okna albo miesza zupę. Pomyślałam: ot, zwykła opowiadanka dla dzieci, z elementami które straszą. Szału nie będzie. P.S. podział na trzy części to moja interpretacja. Książka zawiera 22 rozdziały, bez podziału na dalsze części.
  2. ALE, ALE… rozdziały 9-16 podnoszą lekko ciśnienie. Chłoniesz każde słowo, zza zakrętu wyłaniają się nowe niejasności, a sytuacja uwięzionych Aleksa i Jasmin jest patowa. Niby coraz bliżej rozwiązania tajemnicy, ale wciąż tak daleko… Warunki wydostania się z mieszkanio-więzienia są wyjątkowo niesprzyjające. Co chwilę rozbłyskuje lampka nadziei i równie szybko gaśnie. Czy cynarotka okaże się ratunkiem?
  3. To, co dzieje się w rozdziałach 17-22 to kosmos. Akcja nabiera niesamowitego tempa. Autor z impetem wystrzela tak szybki obrót akcji, że nie możesz odłożyć książki na bok ani na chwilę! Dzieci znajdują się w śmiertlenym niebezpieczeństwie. Zdeformowane jednorożce, słodka chatka, trumna z Gogą. A do tego Natasza, która ma złowieszczy plan na dalszą przyszłość Aleksa! Litery migają Ci przed oczami. Przeskakujesz kartka za kartką. Oby tylko dowiedzieć się, co się stanie! Oby tylko…

Napięcie. Niepewność. Strach. Magia. Czary. Mrok.

Bałam się. Bo nie lubię, gdy wisi nade mną groza, z trumny wystają martwe paluchy, a drzwi otwierasz kościanymi kluczami. Nie trawię też widoku morderczych laleczek, strasznych klaunów i nawiedzonych starych chat. Bo pamiętam do dziś chatkę na kurzej nóżce w lesie kilkaset metrów od rodzinnego domu i to, jak omijałam ją z daleka, idąc pluskać się w rzece Świder. Oby tylko nie porwała mnie Baba Jaga!

A tu… PYK… i Aleksa nie ma. Drzwi mieszkania 4E zatrzaśnięte raz na zawsze. Zapasłe cielsko znikającego kota, zamknięta w sobie współwięźniarka Jasmin, której ani w głowie snucie planów o ucieczce i… bezlitosna wiedźma Natasza, która zamienia dzieci w…

I właśnie dlatego nie wiem, czy dam moim dzieciom przeczytać tę książkę, gdy będą miały te 10 lat…

Ale tak serio, to…

„Księgi Mroku” wciągają dorosłego. A co z dziećmi?

Ja weszłam w klimat dogłębnie. Co prawda to nie jest ten poziom, żebym nie mogła spokojnie spać po lekturze (bo to przecież książka dla dzieci), ale na tyle, że Mąż nie mógł mnie oderwać od czytania. A potem z przejęciem, z wypiekami na twarzy i z podniesionym głosem streszczałam mu ostatnie rozdziały.

Jeśli Twoje dziecko lubi mroczne klimaty, atmosferę grozy i wartką akcję, to „Księgi Mroku” są idealną nowością wydawniczą na polskim rynku. Zachwyci wszystkich tych, którzy nie boją się fantazjować, nie straszny im świat magii (przynajmniej ten na papierze) i niebezpieczne zaklęcia (rzucane w oddali).

„Księgi Mroku” to pozycja literacka dedykowana dla dzieci w wieku od 10-12 lat. Ja bym nie dała do czytania tej książki dziecku, które nie ma jeszcze 12 lat. Jakoś nie po drodze mi z tym, żeby taki maluch myślał o trumnach, zombiakach i potworach. Ten wiek, to chyba za wcześnie, żeby się nie bać mrocznej treści tego typu lektury oraz za mało, by potem spokojnie spać w nocy… Ale ja to staromodna jestem… i mając te 10 lat czytałam serię „Tomków” A. Szklarskiego i ciepło-kluchowate powieści M. Musierowicz 🙂 I dobrze to wspominam 🙂

Co wzrusza w książce „Księgi Mroku”?

„Księgi Mroku” to książka, która ma drugie dno. W szeregu wydarzeń świata czarnej magii, mroku i niebezpieczeństw, między wierszami znajdziesz opowieści:

  • o sile przyjaźni – o budowaniu jej przez współdziałanie i tym, jak wiele można osiągnąć, patrząc w jednym kierunku.
  • o szukaniu poczucia wewnętrznej wartości, trzymaniu się własnej prawdy i dążeniu do życia w zgodzie ze sobą.
  • o walce z własnymi lękami, o przezwyciężaniu słabości oraz szukaniu w nich siły.
  • o nieustającej drodze do rozwikłania problemu mimo przeciwności losu.
  • o tym, że odwaga, współczucie i otwartość na drugiego człowieka są solidną podstawą do budowania dobrego życia.
  • o odrzuceniu zawiści, zemsty i knucia podstępnych planów, bo one niszczą od środka.
  • o nieustannym uczeniu się życia, świata, drugiego człowieka i siebie samego.
  • o tym, że dobro powraca, więc warto je rozprzestrzeniać.
  • o tym, żeby nie zadręczać się po niepowodzeniu, tylko działać, próbować, kombinować. By polepszyć swoją sytuację. Nie poddawać się. NIGDY!

I to jest coś, czego potrzebuje dzisiejsza mała młodzież. Wartości dodatkowych, głębokich i wiecznych. Płynących z głębi serca, stanowiących podstawę do świadomego życia, dających szczęśliwe dni tu na ziemi.

Nawet jeśli jest w tym trochę magii 🙂

Polecam „Księgi Mroku”, tym dzieciom w wieku 12 plus, które lubią się trochę bać, ale nie biorą na serio ciemnej strony literatury.

I teraz odpowiedz sobie na pytanie: czy kupić „Księgi Mroku” dla dziecka… czy dla siebie? 🙂 🙂 🙂

Po recenzje innych książek Wydawnictwa Babaryba zajrzyj na moim blogu TU.

blank
czy kupić „Księgi Mroku” dla dziecka… czy dla siebie?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.