Książki o motoryzacji dla dzieci – najlepsze propozycje

Książki o motoryzacji dla dzieci – które warto kupić, proponujemy najciekawsze z szerokiej gamy dostępnej na rynku. Tylko sprawdzone.

blank
książki o motoryzacji dla dzieci

Książki o motoryzacji dla dzieci – wydawnictwa wydają wciąż nowe, ku uciesze najmłodszych czytelników i ich opiekunów. Dla mnie wybór jest, jak zawsze, trudny: czy w tym miesiącu na książki mam wydać z konta tylko trochę, czy wydać dużo/bardzo dużo, by znów zasilić domową biblioteczkę? Książek o motoryzacji dla dzieci jest na rynku sporo, ale też dużo pozycji jest według mnie wydawanych „na siłę”, …bo przecież to popularny temat dla dzieci, więc rodzice na pewno kupią, bo… wszystko się sprzeda, oby było kolorowe. Poniżej książki, które przypadły do gustu w naszym domu (zwykła lista, nie ranking).

1. „Rety! Ktoś nowy na placu budowy”, S. Duskey Rinker, T. Lichtenheld, Wyd. Nasza Księgarnia, wiek: 2,5+

Rymowana opowiadanka o zmaganiach dziecięciu maszyn na placu budowy. Koparka, ładowacz czołowy, betoniarka, wywrotka i przyjaciele z zapałem budują ogromną budowlę. Każda strona historii wypełniona jest współpracą, wysiłkiem i zaradnością. Bardzo ładne rysunki, ciekawa treść (małe błędy wydawnicze, mam nadzieję, że zostaną poprawione w kolejnym wydaniu). Dziecko łatwo zapamięta treść i będzie żywo pochłonięte opowiadaniem. U nas hicior, pewnie dlatego, że kopary są dla starszaka obiektem westchnień od wielu miesięcy.

2. „Opowiem Ci, Mamo, co robią auta”, M. Brykczyński, A. Nowicki, Wyd. Nasza Księgarnia, wiek: 2,5+

Kolejna książka z serii „Książki o motoryzacji dla dzieci” –> znikoma ilość tekstu sprawia, że wyobraźnia dziecka i rodzica mogą popłynąć hen, hen, daleko… Spotkamy tu pojazdy wszelkiej maści: od wyścigówek, przez osobowe, po użytkowe i maszyny pracujące, a wszystkie z nich mają miny, dzięki czemu można rozpoznawać ich nastroje. Mnie osobiście nie przypadła ona do gustu, ale dzieci sięgają po nią z lubością. Jak każda książka tego typu (minimum albo zero tekstu, maksimum obrazu) sprawdzi się najlepiej tam, gdzie z dzieckiem trzeba na coś czekać… w kolejce do lekarza, w podróży samochodem (książki o podobnym przeznaczeniu jeszcze w pozycji numer 4 i 5).

3. „Kicia Kocia na traktorze”, A. Głowińska, Wyd. Media Rodzina, wiek: 2,5+

Podczas pobytu na wsi Kicia Kocia ma okazję wsiąść do prawdziwego traktora i przypatrywać się jego pracy w sadzie. Jest tak zafascynowana traktorem, że po powrocie do domu, razem z przyjacielem Packiem, budują traktor z kartonu. Komu pasuje styl i obrazki w opowiadaniach o Kici Koci, polubi także tę część. U nas się sprawdza i jest bardzo często czytana (tak często, że musiałam ostatnio interweniować z taśmą klejącą, by ocalić książeczkę).

4. „Autobus”, M. Dubuc, Wyd. Łajka, wiek: 2,5+

Książka z minimalną ilością słów, w niestandardowym formacie (bo przecież autobusy są dłuuuugie), wieloma postaciami, tysiącem słów i historii do dopowiedzenia. Tak wiele dzieje się w czasie jednej przejażdżki autobusem, kiedy Klara samodzielnie podróżuje do babci. Subtelna kreska, minimalizm i delikatność. Za to pokochaliśmy tę książkę na równi z innymi książkami Marianne Dubuc (np. fenomenalna „Droga na górę”). Szczerze polecamy, nawet tym, którzy autobusów za wielką miłością nie darzą:)

5. „Automoto”, S. Seidel, Wyd. Babaryba, wiek: 1,5+

Rozkładówka, na postawie której wymyślicie z dziećmi miliony scenariuszy dla każdej scenki. Młodzi fani motoryzacji będą tu wypatrywać poszczególnych marek aut, oglądać akcje ratunkowe z udziałem pojazdów uprzywilejowanych, zaglądać do myjni, do warsztatu i na stację benzynową. Wprawne oko zauważy także myszkę uciekającą przed kotem, spadającą paczkę z wózka widłowego, czy też auto campingowe z kajakami na dachu. Do tej książki z chęcią będziecie wielokrotnie wracać (my tak robimy już od ponad 1,5 roku, heh). Dzięki sztywnym stronom – przyjazna również dla tych, co to książki ząbkami oglądają:)

6. „Mały Chłopiec” seria, Praca zbiorowa, Wyd. Olesiejuk, wiek: 1,5+

W serii można wybierać i przebierać. Każda książeczka opowiada krótką historię bohatera, który jeździ jakimś pojazdem: Mateusz rozwozi listy po mieście na rowerze, Alek w swoim dżipie niesie pomoc zaginionym w śnieżycy, Krzyś dowozi dzieci do szkoły autobusem. Dość sympatyczne książeczki, ale gdy czytam X-setny raz którąś, to definitywnie mam dość motoryzacyjnych potyczek małych chłopców. Stanowczo jednak mają dwie zalety: mały format (można zabrać wszędzie) i kartonowe grube strony (czyli znów gryzak dla najmłodszych czytelników).

Wspaniale jest móc poznawać świat za pomocą lektur. Czytanie dzieciom i czytanie z dziećmi to czas relaksu, przytulania, wielostronnego rozwoju, to po prostu – dobrze spędzony wspólny czas. Tu macie bezpośredni link do Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom –> klik.

Tego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć (może czasem trzeba o tym trochę przypomnieć, bo gdy czytamy dziecku sto pięćdziesiąty raz tę samą książkę w tygodniu, umiemy ją już na pamięć, a dziecko jest nadal niezmordowane… to może się odechcieć lubić książki w ogóle… a szczególnie… te z obrazkami 😛 )

Dajcie znać w komentarzach, które pozycje macie w swoich biblioteczkach. Co innego polecacie w tej tematyce?

Zainteresują Cię jeszcze inne wpisy o książkach dla dzieci:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.