#KsiążkiDobreDlaKobiet #KDDK część 2 – 12/2020

#KsiążkiDobreDlaKobiet (w skrócie #KDDK) – seria artykułów opisujących książki, które warto, aby każda kobieta przeczytała 🙂

blank
KsiążkiDobreDlaKobiet #KDDK część 2 – 12/2020

#KsiążkiDobreDlaKobiet #KDDK 12/2020, czyli część druga wpisów o książkach, które polecam do przeczytania kobietom. Nie ważne, gdzie mieszkasz i czym zajmujesz się zawodowo, czy masz dzieci (i ile) lub czy ich nie masz, czy jesteś w szczęśliwym związku, czy po stracie kogoś. To nikogo tu nie interesuje. Łączy nas jedno – JESTEŚMY KOBIETAMI, chcemy się rozwijać, dobrze odpoczywać i mieć czas dla siebie.

Przypominajki o serii #KsiążkiDobreDlaKobiet #KDDK

  • w serii artykułów #KsiążkiDobreDlaKobiet #KDDK znajdziesz pozycje literackie różnej maści, zawsze takie, które są wartościowe dla kobiet.
  • wpisy będą pojawiać się cyklicznie – raz w miesiącu (na początku miesiąca), pokazując literaturę, jaką pochłonęłam w minionym miesiącu (nowości wydawnicze, książki przeczytane przez pokolenia, książki zapomniane)
  • wpisy znajdziecie na blogu w zakładce KOBIETA, w kategorii KSIĄŻKI, tutaaaaaj 🙂

Czas na #KsiążkiDobreDlaKobiet „wczytane” w grudniu 2020

To 5 pozycji literackich różnej maści. Mam nadzieję, że odnajdziesz tu coś dla siebie 🙂 Kolejność opisu – od książki najmniejszej formatem do największej.

„Jak przestać się martwić i zacząć żyć”, Dale Carnege, Wyd. Studio Emka, 2018, 390 stron

blank
„Jak przestać się martwić i zacząć żyć”, Dale Carnege, Wyd. Studio Emka, 2018, 390 stron

Aż ciężko uwierzyć, że książka została wydana tak dawno temu (prawa autorskie pochodzą z roku 1944), a jej przekaz jest nadal aktualny. Trudno sobie wyobrazić, iż tak niewielka książka (rozmiar kieszonkowo-torebkowy) naszpikowana jest bezcennymi wskazówkami, jak rzeczywiście wygnać zmartwienia ze swojego życia i zacząć korzystać w pełni z tego, co nam ono oferuje. Niektóre wskazówki są… banalne… a przez to tak trudne do zastosowania. Inne – mogą stanowić przełom w toku rozumowania i podejścia do rozwiązywania trudności (to o mnie 🙂 )

Poznasz setki historii ludzi, którzy latami borykali się z tragediami i ogromnymi trudnościami, a jednak znaleźli właściwy dla siebie sposób radzenia sobie z nimi i stali się wolni od niepokojących ich wcześniej trosk.

Nie daję gwarancji, że po przeczytaniu tej lektury Twoje życie w jednej sekundzie odmieni się na lepsze. Bez wątpienia jest to pozycja literacka, którą warto mieć „pod ręką” i wracać do niej, gdy cegiełki ładu rozpadają się. Ta książka daje niesamowitą MOC i wiarę w to, że gdy weźmiesz życie w swoje ręce, staną się cuda. Sięgnęłam po nią w czasie, kiedy „zła siła” zaczęła ciągnąć mnie w dół (w minione wakacje). Zabierałam się za nią i odkładałam na półkę. I tak kilkanaście (?!) razy. Teraz mogę powiedzieć, że… pozbierałam się i zaczęłam drogę z powrotem. Tego samego Tobie życzę. Jeśli jesteś w potrzebie, czytaj „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”, prezentowaną w #KsiążkiDobreDlaKobiet. Szczerze – polecam!

„Jak zrozumieć się w rodzinie”, Monika Szczepanik, Wyd. Natuli, 2020, 195 stron

blank
„Jak zrozumieć się w rodzinie”, Monika Szczepanik, Wyd. Natuli, 2020, 195 stron

Książkę zamówiłam w przedsprzedaży i rzuciłam się na nią, jak na gorące bułeczki… Po kilku stronach lektury doszłam do wniosku, że to nie jest „ten czas” (że tusz drukarski musi się mocniej utrwalić na kartkach…). Nie byłam na nią gotowa. Zszargana jesienną porą, powróciłam, szukając ratunku… Wypatrując odpowiedzi i wskazówek do poruszania się w rzeczywistości rodzicielskiej, która w ostatnich miesiącach zaciągnęła nad moją głowę czarne chmury. Pandemia, której końca nie widać, cienie i blaski pracy home-office, ciągnąca się w nieskończoność (bo od września…) trudna adaptacja naszego przedszkolaka, piętrzące się nieporozumienia małżeńskie, konflikty między dziećmi… „Sterta” emocji i spraw do przepracowania, zaczynała się piętrzyć niebezpiecznie, grożąc kompletną katastrofą! A moja głowa pękała w szwach od myślenia, które nie przynosiło zbyt wiele konstruktywnych rozwiązań.

Powoli zatopiłam się w lekturze. Uważnie, aby nie stracić ani jednej ważnej informacji, by jak najpełniej pojąć wykładnię Moniki Szczepanik. Autorka „Jak zrozumieć się w rodzinie” już wcześniej, w podcastach prezentowanych przez natuli.pl zachwyciła mnie rzetelnością wiedzy oraz stanowczym, ale delikatnym i ciepłym sposobem przekazywania jej. To wszystko sprawiło, że pokładałam w tej pozycji literackiej wielkie nadzieje.

Książka napisana jest prostym językiem, dzięki czemu trudna wiedza „sama” wczytuje się do naszego mózgu i przechodzi w stan zrozumienia 🙂 Prostym… bo konflikty w rodzinie potrafią być skomplikowane (zwłaszcza, gdy małe dzieci niewiele rozumieją z emocji, które nimi targają, a często tupią i głośno krzyczą „nie”). Dlatego trzeba o rodzinnych starciach mówić wyraźnie, czytelnie, a komunikacja w rodzinie powinna być prosta.

Autorka podaje wiedzę teoretyczną, dzięki której czytelnik jest w stanie pojąć, dlaczego dorośli i dzieci mówią innymi językami. Nie przeciąża jednak nadmiarem tego typu informacji. Przeważnie, gdy czytam poradniki dla rodziców, znajduję dwa scenariusze: albo wielkie „bla bla bla”, słodycz i rozkosz, a rady… są kompletnie nieżyciowe (American dream), albo literatura przesycona teorią, gdzie po kilku stronach głowa paruje z wysiłku, a nadal nie wiem, jak sobie poradzić z problemem. Tu teoria spotyka się z praktyką, gdyż Monika Szczepanik niemalże na każdej stronie daje przykłady ze swojego życia, z prowadzonych przez nią warsztatów dla rodziców. Książka obfituje także w przykładowe konwersacje, które prowadzone są między domownikami – zarówno te „krzywdzące” dla stron, jak i te budujące więzi rodzinne.

Autorka uczy, jak prosto, skutecznie i bez szkody dla otoczenia i nas samych, komunikować się z domownikami, aby czytelnie pokazywać oraz odczytywać wzajemne emocje i potrzeby. Pokazuje, jak ważnym filarem dla każdego człowieka jest „gniazdo” rodzinne.

Posiadanie dzieci motywuje dorosłych do poznania siebie w bardziej dogłębny sposób. Czasem wędrówka do swojego wnętrza oraz praca „u podstaw” (wypracowanie schematów rozmów i zachowań, które nie krzywdzą żadnej ze stron, a otwierają pole do komunikacji w rodzinie) wydaje się niekończącą drogą, pełną dołków i kłód piętrzących się pod nogami. Autorka nie obiecuje, że „będzie łatwo i napewno się uda”. Ale mówi, że warto (co widać na ostatnim zdjęciu dotyczącym tej książki, które to znajdziecie poniżej). Bo świadome rodzicielstwo to COŚ, to WARTOŚĆ, DO KTÓREJ WARTO DĄŻYĆ. Książka „Jak zrozumieć się w rodzinie” to dobra lektura „na rozgrzewkę” w drodze do bycia świadomym rodzicem i osiąnięcia empatycznej i wspierającej komunikacji wśród domowników.

blank
„JAK ZROZUMIEĆ SIĘ W RODZINIE”, MONIKA SZCZEPANIK, WYD. NATULI, 2020, 195 STRON

„9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów”, Mark Gungor, Oficyna Wydawnicza VOCATIO, 2014, 85 stron

Cienka, niewielka, a jest istną skarbnicą wiedzy małżeńskiej, napisaną żartobliwie, ale stąpając po ziemi. Pastor z 40-letnim doświadczeniem małżeńskim udziela rad i wskazówek w sposób, który zachęca do działania na polu zmian w związku. Nie jest teoretykiem, który o pięknych rzeczach opowiada, a zastosowania w życiu ta wiedza nie znajduje. Porady wydają się oczywiste: „Bądźcie cierpliwi”, „Bądźcie dla siebie czytelni”, ale jak wiadomo – w życiu, a zwłaszcza, gdy emocje sięgają zenitu – ciężko być nieraz dobrym dla siebie, a gdzie tu mowa o byciu cierpliwym dla męża/żony/partnera. Duchowny pokazuje proste rozwiązania i ośmiela do wdrażania ich w życie. Lekko i na temat w naszej serii #KsiążkiDobreDlaKobiet.

„A ja żem jej powiedziała”, Katarzyna Nosowska, Wyd. Wielka Litera, 2018, 203 strony

blank
„A ja żem jej powiedziała”, Katarzyna Nosowska, Wyd. Wielka Litera, 2018, 203 strony

WOW! Mocne! Myślałam, czytając co chwila nowe opowiadanie. O tak, to o mnie! Też tak miałam! Czy to dzieje się naprawdę? W jakim świecie żyję? O nie, nie chcę być taka, nigdy! Katarzyna Nosowska dostarcza tylu emocji, że książkę chłonie się jednym tchem. Przeskakując strona po stronie, czytając o tym, co w życiu prawdziwe, namacalne, uwidocznione i tak bardzo współczesne oraz o tym, co jest ułudą, fatamorganą i drogą do nikąd. Autorka bezpardonowo rozprawia się z tematem seksu w związkach oraz tego w klubie po alkoholu. Śmieje się z diet wszelkiego rodzaju, bo ograniczają one swobodę ciała i umysłu. Polemizuje ze światem mediów, kreującym codzienną rzeczywistość. Pokazuje życie „intragramerów” od podszewki, do nagości uwidaczniając to, czego ludzie im zazdroszczą. Pisze o „wiecznie młodych” kobietach przechodzących menopauzę oraz o piętnie, z jakim żyją dzieci gwiazd. Obala mit, jakoby czarny kolor wyszczuplał. I szereg innych, zaskakujących tematów. 

Katarzyna Nosowska w swoim przekazie jest bezpośrednia, szczera i zabawna. Trafia „w punkt”. Śmieszy do łez. Abstrakcyjna grafika zawarta przed każdym esejem wspaniale komponuje się z przewrotym przekazem autorki. Książka „A ja żem jej powiedziała” sprawia, że możesz zobaczyć swoje życie jak na talerzu i przystopować, bo zapala się dla Ciebie czerwone światło. Oraz odetchnąć i podziękować w duchu, że niektóre zagadnienia omijają Cię szerokim łukiem. Błyskotliwa książka o nas samych, musiała znaleźć się na liście #KsiążkiDobreDlaKobiet.

„Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie”, Agnieszka Maciąg, Wyd. Otwarte, 2018, 326 stron

blank
„Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie”, Agnieszka Maciąg, Wyd. Otwarte, 2018, 326 stron

Sięgnięcie po tę książkę było dla mnie konsekwencją zaczytywania się w blogu Agnieszki Maciąg, szczególnie zaś we wpisach traktujących o naturalnych sposobach na odporność i przeziębienie. Chciałam lepiej poznać autorkę – jej sposób życia, który wydawał mi się nieosiągalny, a za razem porywający. Jakże bowiem można być tak pełną ciepła i miłości do świata, wdzięczną za życie i czerpiącą z niego pełnymi garściami, a za razem biorącą dobrą lekcję z niepowodzeń i trudności? I to wszystko we współczesnym świecie, kiedy jesteśmy faszerowani sztucznością, gdzie większą wagę przykłada się do tego, co błyszczy… do opakowania, a nie do wnętrza?

W książce „Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie” Agnieszka Maciąg wprowadza czytelnika w zupełnie inny świat. Odkrywa kobiecość w pełnym wymiarze, a tam szczęście miesza się ze spokojem ducha. Pokazuje, że radość czeka na człowieka w każdym miejscu na świecie. Autorka wyrusza z rodziną w podróż do Ligurii, na Lazurowe Wybrzeże i do Prowansji. W miejsca przepełnione duchowością, które pozwalają odnaleźć równowagę psychofizyczną. Raj smaków, kolorów i zapachów króluje na każdej stronie, a atmosfera szczęścia bycia w związku, bycia matką i celebracja kobiecości porywa tak bardzo, że lekturę czyta się z zapartym tchem (a przecież to nie thriller 🙂 ) Agnieszka Maciąg pokazuje, jak obracać negatyw w pozytyw. Jeśli podążasz podobną drogą do tej, którą obrała Agnieszka Maciąg, ta książka doskonale uzupełni Twoją domową biblioteczką. Jeśli zaś nie wiesz, „z czym to się je”… zajrzyj do „Rozmaryn i róże” i „weź” z niej tyle, ile potrzebujesz 🙂 To znakomita pozycja w #KsiążkiDobreDlaKobiet.

#KsiążkiDobreDlaKobiet #KDDK 12/2020 – co myślicie o tym grudniowym zestawieniu? Które książki już znacie? Które zamierzacie przeczytać? Czekam na Wasze opinie w komentarzach 🙂

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.