Jak zorganizować najlepszy wyjazd w góry z dziećmi ever? Informacje praktyczne dla początkujących

Wyjazd w góry z dziećmi przyprawia Cię o dreszcze, bo boisz się, że nie dacie rady na szlaku?
Ten wpis jest praktycznym poradnikiem dla każdego rodzica, który chce rozpocząć górskie wędrówki z dziećmi.

blank
Jak zorganizować najlepszy wyjazd w góry z dziećmi ever? Informacje praktyczne dla początkujących

Polskie góry błotem stoją prawie przez większość dni w roku, a marudzenie malucha połączone z niezadowoleniem i niedogodnościami na szlaku, nie sprzyja sprawnemu pokonaniu trasy. A co więcej – czerpaniu przyjemności z wyjścia w góry.

Co w takim razie zrobić, żeby wyjazd w góry z dziećmi zaliczyć do udanych, a nawet – najlepszych wyjazdów ever?! Mimo że nie na Mount Everest, Kilimandżaro, czy nawet w Alpy Julijskie… Tylko w rodzime pasma górskie, które tak szeroko ścielą się w południowej Polsce.

My z Mężem jesteśmy dość mocno wychodzeni po górach, zwłaszcza ja. Ostatni raz bujaliśmy się w górach we wrześniu 2016, a nieco ponad rok później bujaliśmy w objęciach nasze pierwsze dziecko. I wydawało nam się, że wyjazd z dziećmi w góry to tak ciężka sprawa, że odkładaliśmy go z miesiąca na miesiąc do czasu, aż syn skończył 3,5 roku, a córeczka 1 rok i 9 miesięcy.

Teraz nie wiemy, po co tak długo czekaliśmy! 🙂 Bo co prawda, trudów na takim wyjeździe nie mało, ale napewno nie wiele więcej niż podczas nadmorskich czy mazurskich wczasów. A jakie widoki! 🙂 No… wynagradzają poniesiony wysiłek 🙂 Spójrzcie niżej —>

blank
widok na dolinę białej wody. słowa zbędne stają się.

I jak? Podoba się? 🙂

Przygotowałam więc dla Was sporo praktycznych rad dotyczących tego, jak zorganizować najlepszy wyjazd w góry z dziećmi ever od strony technicznej, byście i Wy nie bali się nie-wiadomo-czego i w góry czem prędzej jechali. I jeśli liczycie, że napiszę tu i atrakcjach typu: basen, zjeżdżalnie i wata cukrowa, to możesz zająć się czytaniem wpisów na innych blogach. Tu znajdziesz tylko praktyczne info, dla osób, które chcą chodzić po górach. Czyli przemierzać górskie szlaki na nogach, a nie oglądać widoki z okien apartamentowców, mocząc tyłek w bani, a dziób w drinku z palemką. 

blank
zamiast wygodnickiego spa – kąpiel błotna!

Co jest potrzebne, aby wyjazd z dziećmi w góry był super turbo udany?

My podróżujemy autem i choć stosujemy zasadę zbierz minimum, to i tak zawsze Mąż bagaże w naszym kombi kolanem dopycha.

Dobra odzież – podstawa, gwarantująca komfort na szlaku górskim

W góry trzeba zabrać ubrania na każdą pogodę. Mówię tu o wyjazdach w okresie kwiecień-październik. Raz będzie lało, innym razem – wichura, a czasem na stoku można się czuć niemal jak w piekarniku. Dla każdej osoby, niezależnie od wieku, potrzebne na wyjazd są: termoaktywne koszulki (te w wełny merynosów najlepsze ponad wszystko inne), kurtka przeciwdeszczowa i przeciwwiatrowa (2w1), buty z antypoślizgowymi podeszwami i membraną, czapka z daszkiem/kapelusz od słońca, czapka na wiatr i chłodek, cienkie rękawiczki (my w maju nie mieliśmy i wiemy, że dzieciom by się bardzo przydały), softshell, cienki polar, spodnie krótkie i długie, chustka na szyję. Na szlak zawsze bierzemy komplet ubrań dodatkowych dla dzieci. W górach mieliśmy ze sobą wszystkie ubrania dziecięce wskazane w moim artykule Jak ubrać dziecko na dwór wiosną? i sprawdziły się one wzorowo (i ubrania i dzieci, heh!).

Absolutnym odkryciem jest dla nas kurtka Camaro S (produkcji polskiej firmy Elemeno), czyli thermoshell z odpinanymi rękawami. A to jest niesamowicie mądre, praktyczne i pomysłowe rozwiązanie, gdy słonko dość mocno grzeje, a wiaterek daje się we znaki. Albo na odpoczynku w czasie trasy, kiedy dobrze jest zarzucić dziecku na plecy coś ciepłego, a przy tym nie krępować mu rąk podczas posiłku (i rękawy czyste i brzuszek pełen). Sprawdzi się też mżawce, lekkim deszczu i mocnych ale krótkotrwałych ulewach.

P.S. kurtka Camaro S jest o wiele lepiej uszyta (jeśli chodzi o fason i wykonanie) niż jej odpowiedniki firmy Reima. Ma regulowaną wielkość kaptura, przedłużony tył i sprytną kieszonkę na plecach na skarby 🙂 Nieoceniona w górach podczas wędrówek z dzieckiem, bo gdy wiesz, że Twoje dziecko ma zapewnione komfort termiczny, nie pozostaje nic innego, jak tylko cieszyć się dniem na łonie przyrody 🙂 

blank
NIEZAWODNA ODZIEŻ TO W GÓRACH PODSTAWA. NA ZDJĘCIu BASIA W KURTCE CAMARO S OD FIRMY ELEMENO.

Plecak górski – aby pomieścił wszystko, co potrzeba

Wiadomo, że i ze zwykłym plecakiem w góry pójdziesz. Ale komfort noszenia ciężarów podczas wycieczek z dziećmi jest jeszcze ważniejszy niż podczas wyjazdów bez pociech. Bo i trud większy. Na jednodniowe wycieczki górskie dla rodziny 2+2 (takie maluchy nie noszą jeszcze swoich plecaczków w góry) spokojnie wystarczy jeden plecak o pojemności około 30-35 litrów, koniecznie z ochraniaczem przeciwdeszczowym. U nas od lat sprawdza się plecak firmy Berghaus Freeflow 30+6, który ma mocno wentylowane plecy, więc nadmierny pot szybko odparowuje i plecy są suche.

Nosidło górskie – ulżyj swoim plecom

Kiedy jeszcze nie mieliśmy dzieci, widzieliśmy jak inni rodzice rączo skaczą po górach z maluchami, szeroko szczerzącymi zęby z nosideł turystycznych. Tudzież ucinającymi smaczną drzemkę. Nie byliśmy pewni, czy u nas zadziała to tak samo, dlatego na pierwszy wyjazd zdecydowaliśmy się nie kupować nosidła, tylko je wypożyczyć. Wybór padł na produkt Deuter Kid II z rodzinnej wypożyczalni sprzętu turystycznego dla dzieci ITEPE w Warszawie. Miejsce to bardzo polecamy, bo sprzęt w stanie bardzo dobrym, kontakt szybki i miły, a i ceny atrakcyjne.

Na stronie Dzieciaki w Plecaki macie obszernie rozpisane, na co zwrócić uwagę przy wyborze nosidła turystycznego dla dziecka. Nam w wypożyczonym sprzęcie zabrakło jednego – czegoś, na czym dziecko mogłoby podeprzeć swoje stopy podczas wędrówki. Widzę, że nowe nosidła Deutera mają tę opcję. Nie wiem, czy w naszym sprzęcie tego nie było z racji wieku/zużycia, czy też na przykład zostało to oberwane/wyjęte. A może porostu my tego nie znaleźliśmy 🙂 Heh 🙂 W każdym nosidle turystycznym jest też nieco miejsca (5-10 litrów) na mały bagaż (z pewnością zmieści się bidon dziecięcy, polar, czapka).

Nosidło turystyczne dla dziecka na szlaku jest niezbędne, jeśli chcecie zajść gdziekolwiek dalej. I nie mówię tu o Dolinie Chochołowskiej (czy innej górskiej autostradzie), tylko o ścieżkach górskich z prawdziwego zdarzenia. Dziecko 3,5 roku także we wspomniane nosidło się zmieści, ale… taki starszak to już śmiga na nogach na tyle dobrze, że żadna pochyłość i nierówność mu niestraszna. Nosidło trzeba mieć dla młodszego dziecka. Nasza Basia podczas pierwszego wyjazdu w Pieniny miała 1 rok 9 miesięcy i nosidła używaliśmy na szlaku codziennie – do drzemek (w zastępstwie spacerówki), do bardzo kamienistych podejść/zejść (kiedy małe nóżki nie miały już siły), kiedy chcieliśmy sprawnie przejść błotnisty odcinek (kiedy rzeczone nóżki chciały się przesadnie długo taplać w błotku). 

blank
gdy małe nóżki nie dają rady, nosidło turystyczne deuter kid II przychodzi z pomocą.

Czy dziecku jest wygodnie w nosidle turystycznym? Każde nosidło ma kilka pasków – tu dociągniesz, tu poluzujesz, tam zapniesz i jest git. Zobaczcie po minach i sami oceńcie, czy dobrze w takim sprzęcie siedzieć, czy nie? 🙂

Apteczka turystyczna – czego nie może w niej zabraknąć?

O tym, co dobrze mieć ze sobą na wyjeździe, fachowo pisze Pan Tabletka we wpisie Jakie leki do apteczki na wakacje?, więc ja powielać nie będę, bo specjalistą nie jestem. Dodam tylko, że my pakujemy dodatkowo izotoniczne psiukacze do nosa. Większa apteczka czeka cichutko w miejscu noclegowym, a mała jest z nami zawsze w plecaku górskim (bodaj nie ma nic bardziej tragikomicznego niż rodzic ze zwichniętą nogą, niosący na rękach swe łkające dziecię).

Co na piknik? Czyli smacznie, pożywnie i lekko

W plecak zawsze ładujemy wodę – wiadomo – najlepiej gasi pragnienie, jest powszechnie lubiana, a i ręce opłukać można. W okresie kwiecień-wrzesień idzie wytrzymać do schroniska w oczekiwaniu na ciepłą herbę lub kawusię, a dzięki temu odciąża się kręgosłup. W schronisku też zawsze czeka pyszny żurek, pierogi z jagodami albo pomidorówa. Warto to wykorzystać i nie szczędzić tych 12 złotych za michę ciepłej strawy dla osoby, bo dobrze mieć coś ciepłego w brzuszku, gdy za nami kilka ładnych kilometrów, a w planach – kolejne 🙂 Ze sobą zabieramy jedzenie pożywne i nie obciążające zbytnio żołądka: dobrej jakości kabanosy, suszone owoce, banany, wcześniej przygotowane kanapki, herbatniki, gorzką czekoladę. W tym roku naszym hitem na wszystkich wyjazdach są produkty polskiej manufaktury Baton Warszawski, a najbardziej ze wszystkich: Brownie (zdrowa, bezcukrowa, sycąca przekąska szybko znika w buźce naszego synka) i Krem Warszawski (uwielbiamy smarować nim bułeczki, herbatniki i biszkopty na górskim pikniku). Palce lizać 🙂

blank
szybkie przekąski na szlaku – dodają sił, dają motywację, są chwilą na odpoczynek.

Papierowa mapa – okazja do poszerzenia horyzontów u dziecka

W dobie tysiąca aplikacji na smartfonach, które wyliczą, sprawdzą i wymyślą wszystko za człowieka, ja stawiam zawsze na mapę w wersji papierowej. Laminowana mapa terenu górskiego to koszt około 20 złotych, a jest ona wygodna w użyciu, odporna na deszcz i ciągłe składanie i rozkładanie, więc starczy na lata. Jasne, że czasem trzeba się wspomóc aplikacją (choćby MapsMe), ale tyle frajdy, radości i entuzjazmu, ile jest przy odkrywaniu z dziećmi na mapie papierowej punktów w terenie, żadna apka nie da. A że ja jestem ze starego pokolenia górskich wyrypiarzy (hehehe), to i moje dzieci uczę tam samo.

Dobry humor – czyli jak animować dziecko do ochoczej wędrówki?

Bolące nogi, łzy narzekania i ale daleko jeszcze? Właśnie tego obawialiśmy się najbardziej, zastanawiając się, jak pokonamy dziecięce (i swoje) kryzysy na trasie. A takie owszem – były. Szczególnie, gdy dwa razy zlał nas zimny prysznic deszczu, a i mocno przy tym zawiało. Wtedy dzieciaki wędrowały do nas w ramiona i szliśmy z nimi tyle, ile było trzeba. Czasem kilkanaście minut, a czasem tylko chwilę, bo oto wracał dobry nastrój. 

Czy dzieci trzeba jakoś specjalnie animować w górach, aby dobrze szły? I jak to robić, jeśli w ogóle robić? Z doświadczenia wiem, że:

  • droga szybciej mija, gdy śpiewa się/nuci piosenki,
  • wyścigi do wyznaczonego w terenie punktu radośnie skracają czas pokonania odległości,
  • piknik w miejscu o pięknych widokach ratuje z opresji, przekąski również (ale nie podjadajcie idąc, ani nie jedzcie ciągle, bo to się źle skończy dla każdego brzucha),
  • czasem trzeba dziecko trochę ponieść na rękach, przytulić, dodać mu tym pewności siebie i wlać nową moc,
  • kamienie, patyki, liście, szyszki, kwiatki i trawy – to najlepsze gadżety do zabawy podczas trasy, nie potrzeba w góry brać pluszaków, autek i malowanek,
  • błoto – chyba nie muszę nikomu opisywać dziecięcej radości 🙂
  • swoboda, luz i relaks – to filary dobrze spędzonego czasu na szlaku.

TAKĄ MAMY MOC W GÓRACH!

Jeśli spełnicie te warunki, szczególnie zaś będą Wam towarzyszyć swoboda, luz i relaks, to macie praktycznie 100% pewność, że wycieczka w góry z dziećmi się uda. Maluchy kochają poznawać świat po swojemu. Bliski kontakt z naturą koi je, łagodzi, uspokaja. Inspiruje do odkrywania, zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Do snucia historii napotkanego w lesie lisa, czujnego obserwowania mozolnych kroków gąsienicy, gonienia na motylem. Wreszcie – do niczym nieskrępowanego wyrażania dziecięcego zachwytu światem. Celebrowania chwili. Bycia TU i TERAZ.

Zdobędziesz zaplanowany szczyt z dzieckiem albo i nie. Trasa będzie trwała 8 godzin zamiast przewidzianych 6-ciu. Pogoda zmieni się naście razy, szlak okaże bardziej kamienisty niż opisane w przewodniku, a łydki będą piekły z wysiłku. Ale właśnie po to idzie się w góry. I wędrówka z dzieckiem w górach przypomina o tym, że to, co najważniejsze to DROGA i CZAS .

DROGA – zapierające dech w piersiach widoki, słońce na przemian w deszczem, pokonywanie własnych słabości. Wędrowanie, poznawanie, doświadczanie.

CZAS – spędzony w rodzinnym gronie, tworzenie drużyny w warunkach odmiennych od rutynowych, w odcięciu od trosk, pośpiechu i przyzwyczajeń z codzienności.

Po to właśnie zorganizowaliśmy sobie wyjazd z dziećmi w góry. I po to będziemy tam jeździć częściej!

blank
szczęśliwe dziecko na szlaku!

A o tym, jak to wszystko, co opisałam wyżej udało nam się wcielić w życie przeczytasz w moim wpisie Pieniny z dziećmi – atrakcje na 7 dni albo i dłużej. Tu propozycje szlaków górskich do pokonania nawet z małymi dziećmi, wycieczka po zamkach oraz UWAGA! rafting po Dunajcu. Oraz gdzie dobrze zjeść i gdzie smacznie spać 🙂

Koniecznie daj znać w komentarzach o swoich pierwszych doświadczeniach w pokonywaniu górskich szlaków z dziećmi.

A może jedziesz pierwszy raz w góry i chcesz mnie coś dopytać? Chętnie spróbuje pomóc najlepiej, jak potrafię 🙂

blank
Jak zorganizować najlepszy wyjazd w góry z dziećmi ever? Informacje praktyczne dla początkujących

1 komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.