Dziecko śpi w swoim pokoju

Z SERII: Jak przygotować się na narodziny drugiego dziecka rok po roku?

To drugi wpis z serii „Jak przygotować się na narodziny drugiego dziecka rok po roku”. Tym razem krótko rozprawię się z tematem spania dzieci i spania rodziców, w tym samym pokoju i w oddzielnych pokojach. Krótko, bo… dla nas temat był prosty. Chcieliśmy spać sami i potrzebowaliśmy złapać nieco oddechu przed narodzinami młodszego dziecka. I tak to… udało nam się przez prawie dwa miesiące spać w sypialni bez starszego dziecka, zanim urodziło się młodsze i zajęło przestrzeń koło małżeńskiego łóżka oraz w nim. Juhu!

Spanie dzieci i spanie rodziców

Jako, że jestem za tym, aby nie rozdzielać rodziców do innych sypialni/innych łóżek z powodu pojawienia się w domu nowego dziecka, dla mnie najważniejsze było, aby drugim porodzie nadal sytuacja pozostała jasna – ja i Mąż śpimy w tym samym łóżku, dzieci – w innych łóżkach, najlepiej w oddzielnych pokojach. Jako, że nie mieszkamy w pałacu z niekończącą się liczbą komnat, zdecydowaliśmy, że noworodek będzie spał z nami, a starszego syna czeka przeprowadzka do drugiej sypialni. Byliśmy pełni obaw, jak synek zniesie to zaakceptuje. Kilka wieczorów spędziliśmy na rozmowach mających na cel ułożenie planu „małej przeprowadzki”. Zastanawialiśmy się, co i jak zrobić, aby nasze wysoko wrażliwe dziecko zaakceptowało i polubiło nowy stan, a my abyśmy trochę odetchnęli i przespali się spokojnie. 

Kilka dni, mimochodem, wplataliśmy do rozmów z nim, temat zmiany miejsca jego łóżeczka. Pytaliśmy, co o tym myśli. Wyrażaliśmy swoje zdanie na ten temat. Ale nie byliśmy pewni, jak do końca zareaguje. Czy jego uśmiechy i potakiwania nie są przypadkiem słomianym zapałem? Ile razy będziemy do niego chodzić w nocy, w odpowiedzi na wołania? Czy i ile będzie płakał? Ile będzie pobudek? I czy w końcu znów nie wyląduje w naszej sypialni z łóżeczkiem, a co gorzej – w naszym łóżku?

No ale ile można się głowić i gdybać? Czas działać. Zaangażowaliśmy Stasia w przeprowadzkę. Pomagał w odkurzaniu swojego pokoju i myciu podłogi, a następnie przepchał z Tatą łóżeczko z jednego do drugiego pokoju. Władował się w łóżeczko i odtańczył w nim „krakowiaczka”. Entuzjazm, radość, skakanie, śmiechy. Nie było temu końca. 

Zasnął jak kamień. Na fotelu, w objęciach Taty. A tej nocy nie wstaliśmy do niego ani razu.

I znów okazało się, że martwiliśmy się na wyrost. Staś już był gotowy na spanie sam w swoim pokoju. I śpi tak już ponad rok. Oczywiście są noce lepsze i gorsze. Są noce, tak jak ostatnia, że każde z nas wstaje do niego po kilka razy, bo: wody, siku, przytulić, itd. Są noce, że zawoła coś przez sen, rozbudzi nas, ale nie obudzi siebie, więc błoga cisza nocna trwa dalej. Są też noce takie, że przesypia od uśnięcia do poranku bez przerwy i… te lubimy najbardziej;)

Także – Drodzy Rodzice, czytający bloga – nie bójcie się zrealizować marzenia o spaniu w innym pokoju niż Wasze dziecko! Być może ono chce tego tak bardzo jak Wy, tylko nie umie tego jeszcze ani pokazać, ani powiedzieć : – )

O karmieniu piersią i odstawieniu od piersi przeczytasz tutaj.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.