BUZIACZKI I PRZYTULASKI wspomagają naukę liczenia od 1 do 10

Jak sprawić, by nauka liczenia była czymś naturalnym, prostym i przyjemnym? Żeby dziecko zapamiętało, że po cyfrze trzy stoi czwórka, że sześć to nie dziewięć, a dziesięć to dziesięć, a nie jeden i zero? Jak to zrobić, aby się nie narobić?

blank
BUZIACZKI I PRZYTULASKI wspomagają naukę liczenia od 1 do 10

Wiele mam, już praktycznie w momencie narodzin swojego dziecka, łapie taki skill, że wykonanie kilku rzeczy naraz to dla nich mały pikuś! Poziom trudności rośnie, gdy maluchowi przybywa miesięcy, kilogramów i samodzielności. Więc ułatwiamy sobie jak możemy!

Spontaniczna nauka liczenia od 1 do…

Ja nauczyłam mojego straszaka liczyć przez przypadek (hmm… a może jednak to był świadomy, dobrze zorganizowany i celowy proces? he!). Codziennie, przemierzając z synkiem klatkę schodową w bloku, jak mantrę powtarzałam: „jeden, dwa, trzy…” i tak do ośmiu, bo osiem schodów mamy na półpiętrach. Nieważne, czy trzymałam go na rękach, stawiał pierwsze kroki, czy już w miarę śmiało schodził sam. Zawsze byłam krok za nim (łaaa! oby tylko nie spadł!). Pod pachą koc i torba, w rękach siaty z ziemniakami, a do tego jeszcze plecak z pampersami, wodą i ubrankami na zmianę. Potem doszedł jeszcze brzuch ciążowy – wielkie balonisko skutecznie zasłaniające mi stopy.

Nie wiem dla kogo liczyłam te schody: dla niego, żeby chłonął wiedzę w każdej chwili swego radosnego dziecięcego życia (wszak kto nauczy lepiej niż mama?!), czy bardziej dla siebie, coby zębów na tych schodach nie pogubić, głowy nie rozbić i wszystkie toboły jakoś wtaszczyć pod drzwi mieszkania. Może i czasem wyglądało to komiczne – idzie taki wielbłąd, gada do siebie i do brzdąca, jakby obydwoje nie umieli ciszą uszanować zdechłej na parapecie muchy, ale w efekcie – ani się obejrzałam, a mój synek zaczął powtarzać za mną cyfry, a potem samodzielnie liczyć samochody na parkingu, wróble na płocie, truskawki w miseczce. 

Nie znalazłam wtedy na rynku literatury dziecięcej żadnej książki, która przekonałaby mnie na tyle, by nią wspomóc dziecko w nauce liczenia od 1 do 10. Za małe cyfry, zbyt krzykliwa kolorystyka obrazków, opowieści o wszystkim, a więc… o niczym. Rysowaliśmy więc numery na kartkach, wycinaliśmy je z tektury, układaliśmy w rzędzie na klepce. Wszystko fajnie, tylko talent mój nie ten, heh 🙂

Już się szykowałam z tymi moimi koślawymi szlaczkami, aby młodsze dziecko edukować w domu, a tu na rynek wjeżdża nowość wydawnicza od BABARYBA i ratuje mnie z opresji. A że ja jestem matka-praktyczka-wygodnicka, to książkę mam, chwalę sobie i polecam Wam!

„BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10”, Wydawnictwo Babaryba, 2021 

blank
„BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10”, Wydawnictwo Babaryba, 2021 

Wow! Tak ciepło zaaranżowanej książki do przedstawienia niezbyt ciekawego tematu dawno nie spotkałam! „BUZIACZKI I PRZYTULASKI” emanują ogromem pozytywnej energii, która szybko udziela się czytelnikom. 

Idea autorek (ilustracje: Nicola Slater, projekt: Jennifer Tolo Pierce) jest taka, aby wywołać pozytywne emocje, nauczyć dziecko rozpoznawania cyfr oraz liczenia. Dać dziecku solidną podstawę na dobry start w przyszłość. Zgrabnie połączyć naukę z zabawą. Jak dla mnie – autorki rządzą! A Wy przeczytajcie, zdjęcia zobaczcie i oceńcie sami 😉 

Cyfry są duuuuże, wyraźne i mają prosty kształt. Tekstu mało, a czcionka też bez zarzutów, czyli z pominięciem fikuśnych form, coby zmęczony rodzic bez trudu dziecku czytał. Bohaterowie książki to uśmiechnięte, przyjazne i kolorowe zwierzątka, które poznają świat cyfr: żyrafa, lama, ośmiornica, słoń, małpka, lis. I tak na przykład przy cyfrze trzy – zwierzaki bawią się z trzema motylami, przy siódemce – fruwa siedem dmuchawców, a przy ósemce – unosi się osiem baniek mydlanych. A to wszystko w przyjemnej aurze, okraszone zwiewnymi pocałunkami, delikatnymi całuskami i słodkimi uśmiechami. To książka, którą niemal chce się zjeść! Gdyby nie to, że jest wykonana z solidnej tektury, to kto wie…? 🙂

Co pozytywnego czeka czytelników książki „BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10”?

  • czarujący świat cyfr,
  • przyjemny i niewymuszony sposób nauki liczenia od 1 do 10,
  • ciepłe uczucia i wiele sposobów na okazywanie ich: całusy, przytulanie, łaskotanie,
  • przyjazne postaci zwierząt wprowadzające w proces socjalizacji, odmienności między bohaterami, a tym samym – różnorodności życia w społeczeństwie,
  • kolory, kształty i wzory nie powodujące przebodźcowania wzroku u dziecka i rodzica.
blank
„BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10”, Wydawnictwo Babaryba, 2021 

Co na minus w książce „BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10”?

Jestem skrupulatna i niedociągnięcia łapię w mig. Tu także znalazłam. Moje dzieci również je wyłapały. Nie przeszkadza nam to jednak w czytaniu i nie dyskredytuje książki. Są to raczej rzeczy do poprawy, aby było idealnie.

  • przy cyfrze 10 jest tyleż samo gwiazdek do policzenia (czyli O.K. dla toku, w jakim książka została pomyślana), ale jest tylko siedem śpiących zwierzaków. I ja wiem, że tu są wszyscy bohaterowie występujący w książce, ale moja niespełna 2-letnia córeczka tego jeszcze nie ogarnia swoim młodym rozumkiem – do dziesięciu liczyć chce i pozostaje rozczarowana. Zakończenie jest zgodne z całością przekazu, więc nie chcę się czepiać. Ale no… takiemu maluchowi to za bardzo nie wytłumaczysz…
  • nie do rymu, nie do taktu… Od 1 do 4 jest super. Przy 5 i 6 rym zaczyna się sypać, ale jeszcze jest. A od 7 do 10 wersy kończą się na -ów i jakoś… styl opada, czar ginie, a magia przestaje działać. Ciężko mi się to czyta, ze zdziwieniem więc powracam do poprzednich stron i próbuję złapać zagubioną melodię tekstu, ale nadaremnie. Sprawdzałam wersję anglojęzyczną (książka z San Francisco) i tam od 1 do 10 porostu gra. Bez zakłóceń, bez zgrzytów i zdziwienia czytelnika. Może to moje wyczulone muzycznie ucho oraz zamiłowanie do ładu i porządku? A może zwyczajnie – trudności, które napotkał tłumacz książki okazały się morzem nie do przepłynięcia? Ufam, że właśnie tak było 🙂

Czy warto kupić książkę „BUZIACZKI I PRZYTULASKI”?

W moim odczuciu – warto. Dla mnie, jako dla rodzica, książka „BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10” zawiera wszystko, czego potrzeba lekturze skierowanej do dzieci w wieku 10-24 miesiące (co zawiera? wróć do akapitu: Co pozytywnego czeka czytelników książki?). Można zacząć ją pokazywać dziecku wcześniej, ale wydaje mi się, że dla 6-cio miesięcznego boba ta książeczka nada się jedynie do… gryzienia. 

Dla mojej prawie 2-letniej córeczki „BUZIACZKI I PRZYTULASKI” to bomba! Basia umie już trochę liczyć, więc teraz patrzy na cyfry, wskazuje je paluszkiem i powtarza słowa. Całuje przy tym i książeczkę, i mnie. I choć nie jest to intensywność taka jak przy czytaniu „Nie bój się i pocałuj mnie!” Wydawnictwa Nasza Księgarnia, to omawiana lektura przyjaźnie zachęca do okazywania uczuć podczas czytania.

I o to przecież chodzi – żebyśmy spędzali czas blisko naszych dzieci, budowali mocne relacje, dawali im poczucie bezpieczeństwa, ciepła rodzinnego i naszą troskę. 

I tego właśnie, oprócz liczenia, nauczy się Twoje dziecko, gdy będziesz z nim czytać i oglądać „BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10”.

Książka sprawdzi się na prezent na baby shower, na chrzciny czy pół roczku dziecka.

Książkę „BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10” kupisz na stronie internetowej Wydawnictwa Babaryba.
Zapraszam po więcej recenzji książek dla dzieci na moim blogu.

P.S. z liczenia przy pokonywaniu schodów nie zrezygnowałam jednak 🙂 mimo wszystko! 🙂

blank
„BUZIACZKI I PRZYTULASKI, słodka nauka liczenia od 1 do 10”, Wydawnictwo Babaryba, 2021 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.